Katowice
Będzin
Bieruń
Bobrowniki
Bojszowy
Bytom
Chełm Śląski
Chorzów
Czeladź
Dąbrowa Górnicza
Gierałtowice
Gliwice
Imielin
Katowice
Knurów
Kobiór
Lędziny
Łaziska Górne
Mierzęcice
Mikołów
Mysłowice
Ożarowice
Piekary Śląskie
Pilchowice
Psary
Pyskowice
Radzionków
Ruda Śląska
Rudziniec
Siemianowice Śląskie
Siewierz
Sławków
Sosnowiec
Sośnicowice
Świerklaniec
Świętochłowice
Tarnowskie Góry
Tychy
Wojkowice
Wyry
Zabrze
Zbrosławice
11 °C
AAA

Strach pisać!

Felietony
Źródło: Okręgowa Izba Adwokacka w Katowicach
Fakt, że sędziowie rzadko korzystają z europejskiego dorobku orzeczniczego z okresu przedakcesyjnego, który powstał na kanwie pytań prejudycjalnych, może doprowadzić do nieprawidłowości w kontradyktoryjnym procesie cywilnym. Konia z rzędem temu, kto zrozumiał, o co chodzi. Zrozumieli prawnicy. I w ich gronie temat tego felietonu powinien pozostać. A nie pozostał.

Nie jestem prawnikiem, jak zapewne większość czytelników, więc będę starał się wyjaśnić, o co chodzi, jak najprościej się da. Adwokaci mają swoją organizację, która ich reprezentuje. Nosi nazwę "okręgowa izba adwokacka". Na jej czele stoi dziekan. I tenże dziekan izby z Katowic - gwoli ciekawości: nazywa się adwokat Roman Kusz - w połowie marca roku 2021 wysłał pismo do prezesów sądów okręgowych w regionie. W piśmie tym kulturalnie i rzeczowo zasugerował, że otrzymuje od swoich kolegów adwokatów informacje, iż sędziów dotyczy problem opisany w pierwszym zdaniu niniejszego felietonu. Zaproponował, że "może warto rozważyć szkolenie sędziów" i jednocześnie zadeklarował, że wielu adwokatów również w takim szkoleniu weźmie chętnie udział.

Być może już, Drogi Czytelniku, zaczęła się pojawiać w Twojej głowie myśl "no i co z tego?". Jeśli tak, to przyznam Ci rację. W zasadzie nic wielkiego. Prezesi sądów, do których dotarł dokument, nie dokonali publicznego rozdarcia szat, na pismo niektórzy odpowiedzieli. W środowisko nie zawrzało. Nikt z hukiem nie odszedł. A może nawet rzeczywiście zorganizują jakieś szkolenia? Na szczęście jednak z pomocą przyszły media, które - jak powszechnie wiadomo - żyją z sensacji. I jedna konkretna redakcja, której nazwy nie podamy, bo nam nie zapłacili, opisała całą sprawę. A że dla mediów każdy temat jest dobry, jeśli znajdzie się ktoś, kto powie coś kontrowersyjnego, to i temat był jak znalazł. Oczywiście popierający nurt X zacytują oburzenie kogoś z nurtu Y, a zwolennicy Y opublikują wypowiedź z nurtu X. Tu się znalazł właściwy człowiek z właściwą opinią, więc warsztatowo trudno doszukiwać się nieprawidłowości.

Ale, ale! Wracamy do meritum. Z armaty strzelono do muchy, bo kulturalny i rzeczowy list obrzucono błotem oskarżenia o intelektualne związki z polskim rządem, co przecież dla każdego szanującego się obywatela jest kalumnią największą. Miejmy nadzieję, że teraz w środowisku sędziowskim (innych środowiskach zresztą też!) nie zapanuje strach przed wysłaniem jakiegokolwiek pisma. Strach, rzecz jasna, przed doszukaniem się i fachowym nagłośnieniem przez media jakiegoś fałszywego przecinka lub słowa. Dlatego felieton niniejszy ma stanowić skromną zachętę dla piszących pisma w słusznej sprawie: odwagi!

A jako żem optymista niezmordowany, to zakończę pozytywnie. Myślę bowiem, że sprawa ta przyniesie nam wszystkim wielką korzyść. Może teraz coraz więcej - jak to mówią telemarketerzy, gdy dzwonią do naszych firm - "osób decyzyjnych" będzie nad wyraz kulturalnych zwrotów używało w swoich listach. A nuż widelec, jeszcze jakaś redakcja postanowi zrobić z naszego listu temat?

Paweł Kmiecik


Komentarze