Taki z niego lider, a filmu porządnie nagrać nie potrafi?
Arkadiusz Chęciński znowu zaskakuje. Takiego spotu jeszcze nie widzieliście. Jawna agitacja. Z humorem. Tylko czy prezydentowi miasta wypada taki film nakręcić?
Dlaczego warto iść na niedzielne wybory? Żeby wybrać tego, kto zasiądzie w europoselskich ławach i „co miesiąc będzie brał 40 tys. zł”. „Aby wybrani w tych wyborach mogli to… co mogli". I tak dalej. Złotych myśli, co nie miara.
Arkadiusz Chęciński kręci kolejne wideo. Tym razem dla kandydatki z Zagłębia startującej z listy Koalicji Europejskiej. Joannie Sekule mogą zazdrościć wszyscy, którzy wcześniej poprosili Arkadiusza Chęcińskiego o słowa poparcia. Nie brak w nim dystansu, złośliwości, przekleństwa i mrugnięcia okiem. Nie jest to nagranie, do którego przyzwyczaili nas kandydaci do Parlamentu Europejskiego. Może dlatego, że sam prezydent nie startuje.
- Polska jest liderem w wykorzystywaniu środków europejskich - mówi Chęciński - Nie możemy jak do tej pory, bo to PiS jest teraz - dodaje.
- Aby Polska dalej była jednym z najważniejszych rozgrywających w Unii Europejskiej - pada w nagraniu, po czym na ekran wjeżdża słynne "27:1" przypominające o klęsce PiS w głosowaniu nad nominacją dla Donalda Tuska.
Zwolenników Koalicji Europejskiej film rozbawi. Przeciwników zirytuje. Neutralnym zostawi na twarzy uśmiech lekkiego rozbawienia i zażenowania. Bo z tym filmem jest jak ze śmianiem się z niestosownego żartu. Niby zabawny i ciężko się nie uśmiechnąć, ale… czy prezydentowi miasta wypada taki film nakręcić?