39-letni mieszkaniec Rybnika zawiadomił mundurowych, że jest poszukiwany listem gończym za zabójstwo. Kiedy policjanci z komisariatu w Boguszowicach przyjechali na miejsce, okazało się, że mężczyzna wcale nie jest poszukiwany. Jest po prostu pijany...
Zgłaszający wymyślił całą historię, bo chciał sprawdzić, czy stróże prawa przyjadą pod wskazany przez niego adres. W efekcie rybniczanin trafił do Izby Wytrzeźwień w Chorzowie, a w związku z bezpodstawną interwencją, policjanci skierowali do sądu wniosek o jego ukaranie.
Mundurowi przypominają, że oprócz konsekwencji prawnych i finansowych, warto mieć na uwadze, że blokując telefon alarmowy uniemożliwiamy połączenie osobie, która realnie potrzebuje pomocy. Ponadto, zaangażowanie służb ratowniczych czy porządkowych do fikcyjnego zgłoszenia powoduje, że w tym czasie nie mogą one być w miejscu, gdzie pomoc rzeczywiście jest konieczna.