Byli na „tak”, ale są na „nie”?
Współczesny samorząd niejedno ma imię. Ale by go zrozumieć trzeba jednocześnie korzystać z trzech psychologów oraz przynajmniej jednego psychiatry. Potem brać sumiennie leki, a na końcu udać się na sesję do Dąbrowy Górniczej. Może nie zwariujecie.
Jeśli przyszło wam kiedyś do głowy, że decyzje podejmowane przez radnych, nie tylko zresztą w Dąbrowie Górniczej, opierają się o analizy, rozmowy czy jakieś tam konsultacje…. To niestety racji nie macie.
W Dąbrowie Górniczej ma powstać nowe centrum miasta. Cała zabawa z przebudową, a będzie to uwierzcie zabawa, miała zostać wykonana przez miejską spółkę. Ta miała powstać, bo tak wynikało z konsultacji z mieszkańcami, ale też analiz i wyliczeń. I niemal wszyscy w końcu – po 3 latach – bo tyle to trwało, uznali że pora najwyższa by taką miejską spółkę powołać… Radni Platformy Obywatelskiej powiedzieli jednak „nie”. Radni PiS z reguły w Dąbrowie są na „nie”, ale ani nie rządzą ani specjalnie nie współpracują z prezydentem, więc to zrozumiałe.
Radni PO podobno wcześniej byli przekonani, podobno zgadzali się z wnioskami jakie przyniosły analizy, a także konsultacje. Ale podobno zdanie zmienili, bo… warto dać sobie czas. Bo warto przeanalizować. A przede wszystkim przeliczyć. Opłaca się taka spółka, czy nie. Przyniesie korzyści czy nie. Można odzyskać VAT czy nie, przy okazji inwestycji wartej nawet 100 mln złotych to akurat ważna kwestia!
I oczywiście można w to wszystko uwierzyć, ale jak zawsze warto zapytać o czas. Jeśli się nie zgadzali, z przekonania, z analiz i wyliczeń – mogli to ogłosić wszem i wobec wszystkich. Znacznie wcześniej. Na sesję nie trafiłby punkt o powołaniu spółki i wszyscy wiedzieliby na czym stoją. Na dodatek warto byłoby powiedzieć, co jest nie tak z jakąś tam spółką.
Jeśli jednak zrobili to w ostatniej chwili…
Polityka to rzecz jasna gra interesów. Mamy cele, ale mamy także potrzeby. Być może potrzeby radnych Platformy nie zostały spełnione. Cóż. Życie.
I tylko jak echo wybrzmiewa jedno, proste, nieskomplikowane pytanie…. Radni kochani, co z tym centrum?