Ania Hołda: Dziękuję za życie!

Ania

Redakcja

22 października 2019

Na całym świecie jest już ponad 36 mln potencjalnych dawców szpiku, a ich liczba rośnie – informuje światowa organizacja zrzeszająca rejestry dawców (WMDA). W polskiej bazie zarejestrowanych jest ponad 1,6 mln. 26 października obchodzony jest Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. To wyjątkowy dzień dla Ani Hołdy, która kilka lat temu dostała "nowe życie" w katowickiej Klinice Hematologii i Transplantacji Szpiku. Życzenia, abym żyła sto lat, brzmią dziś szczególnie - podsumowuje Ania w rozmowie z S24.

Ania Hołda 26 października 219 roku obchodzi swoje 35 urodziny. To niezwykłe zrządzenie losu, że mamy święto transplantacji, a  ja świętuję kolejną rocznicę swoich narodzin - uśmiecha się mieszkanka podkrakowskich Proszowic.

Historia tych "drugich" urodzin Ani jest już dużo bardziej skomplikowana. Kiedy słyszysz diagnozę "białaczka" to masz wrażenie, że cały świat zamiera, a mimo to wszystko dzieje się strasznie szybko. Szybko biopsja, szybko centralne wkłucie, szybko chemia, pierwsza, druga. Byle zdążyć przed rozwojem choroby, przed śmiercią - wspomina Ania. Szybko zaczyna się szukanie dawcy. Bazy na świecie, kolejne poszukiwania i tak przez... dwa lata. Tyle to trwało w przypadku Ani. Młodej dziewczyny, która z dnia na dzień ze świata ludzi zdrowych trafiła do świata izolatek, leków, kroplówek, pobierania krwi i dramatycznego czasem ratowania ludzkiego życia. Przeszczep stał się koniecznością, a ja miałam w zanadrzu tylko człowieka, który nie był do końca moim genetycznym bliźniakiem. Trzeba było podjąć ryzyko. To było bardzo ciężkie, bałam się jak diabli - opowiada Ania.

Pamiętam Boże Narodzenie w klinice. Barszcz z makaronem - zamiast z uszkami, karpia z ziemniakami zamiast kapusty z grochem. Mój dawca nie był w pełni zgodny, nowy szpik musiał "zadomowić się" w moim ciele. Trwało to trzy tygodnie. Ja się uśmiechałam, mimo wszystko - relacjonuje Ania. Choć, oczywiście, naoglądałam się dramatycznych obrazów - dodaje.

Ania nie ukrywa, że jest niezwykle wdzięczna personelowi medycznemu Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku w Katowicach. Wiedzieli o nas, pacjentach,  absolutnie wszystko. Motywowali do walki, byli zawsze czujni na każdy objaw, każdy wynik - podkreśla.

Nikt nie dawał Ani większych nadziei na to, że po tak agresywnym leczeniu i ciężkiej walce z chorobą, będzie jeszcze kiedyś mogła zostać mamą. Los znów mi pokazał, że stawia nieoczekiwanie na swoim w najmniej spodziewanej chwili. Moja córka ma dziś pięć lat. Jest cudem, dowodem na to, że warto wierzyć, warto mieć nadzieję - podsumowuje Ania. Choć ten sam los okrutnie ją potraktował po chorobie (Ania porusza się na wózku inwalidzkim) to jest ostatnią osobą, która będzie narzekać na to, co się wydarzyło. Życie posadziło mnie na wózku. Jestem jedna wdzięczna za uratowanie życia...

 

Silesia24/PAP

 

Ania2

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3