W środę mieszkańcy Bielska-Białej mogą spodziewać się kolejnej, zbiorowej awarii samochodów na jednej ze stacji Orlenu. To kontynuacja niedzielnej akcji, o której mówiła cała Polska.
W niedzielę około godziny 12:00 na jednej ze stacji Orlenu w Bielsku-Białej przy alei Andersa grupa kierowców zablokowała wjazd. O sprawie informowały lokalne media. Portal Bielsko.info przeprowadził transmisję na żywo, z której dowiadujemy się, że "oficjalnie" kierowcy zatrzymali się z powodu awarii swoich pojazdów.
Jeden z uczestników protestu stwierdził, że ceny zagranicznych walut spadają, baryłka ropy naftowej nie jest droga, a paliwo w Polsce nadal drożeje. Blokada stacji zakończyła się po kilkudziesięciu minutach, kiedy według Bielsko.info, jej właściciel wezwał policję.
Organizator niedzielnego wydarzenie planuje kolejną, masową "awarię" samochodów na jednej ze stacji Orlenu w Bielsku-Białej. Blokadę zaplanowano na środę, 8 czerwca godzinę 17:00. - Pomożecie mi pchać auto? Jak już auto się naprawi to będę chciał zatankować za dokładną kwotę. Już zbieram miedziaki, żeby kasjerki nie musiały wydawać reszty, wy też możecie pomóc w ten sposób - czytamy w opisie wydarzenia, zorganizowanego przez Szymona Twardaka. Wszyscy chętni do "awarii" zostaną powiadomieni o wyborze stacji.
Eksperci wskazują na to, że w wakacje cena z litr benzyny może dobić do 10 złotych! -Wszystko wskazuje, że ceny paliw będą jeszcze wyższe już w sierpniu tego roku. Nawet możemy mówić o tym, że sięgniemy poziomu europejskiego, czyli już wkrótce zapłacimy aż 10 zł za litr benzyny. Ma na to wpływ wiele czynników – wojna w Ukrainie, wysoki poziom inflacji, spadający kurs złotówki oraz zniesienie tarcz antyinflacyjnych - komentuje Julia Langa, Yanosik.
Przypomnijmy, że aktualnie obowiązuje tarcza antyinflacyjna i zmniejszony VAT na paliwa. Mimo tego ceny na stacjach biją rekordy i osiągają poziom państw Europy Zachodniej. Problem w tym, że ich mieszkańcy mogą pozwolić sobie na zakup większej ilości paliw za swoje wynagrodzenia.