Po raz drugi kierowcy z Bielska-Białej zablokowali stację należącą do PKN Orlen. To wyraz sprzeciwu wobec rosnących cen paliw.
W środę, 8 czerwca o godzinie 17:00 kierowcy z Bielska-Białej i okolic ponownie "mieli awarię" swoich samochód na stacji Orlenu. Inicjator wydarzenia, Szymon Twardak do samego końca trzymał w tajemnicy adres stacji, na której ma dojść do "masowych usterek pojazdów". Oczywiście była to forma blokady punktu Orlenu i protestu przeciwko wysokim cenom paliw - Cena paliwa, to jest główny powód tych "awarii". Jest to rodzaj buntu, ale jednocześnie rodzaj znaku dla wszystkich obywateli. Że można się jednoczyć i coś robić. Jeżeli będziemy siedzieć cicho, nic się nie zmieni - komentuje pomysłodawca.
Ostatecznie wybór padł na stację Orlenu przy ul. Warszawskiej w Bielsku-Białej. Niezadowoleni kierowcy tłumnie zjawili się na niej, żeby uniemożliwić tankowanie. Po ponad 20 minutach cała grupa podzieliła się i podjechała na inne punkty Orlenu w Bielsku-Białej, żeby również tam wyrazić swoje niezadowolenie w nietypowej formie protestu.
- Jeżeli wejdziemy na stronę Orlenu, to czytamy o gigantycznych zarobkach, jakie wygenerował Orlen. Pytanie: na czym? Na hot-dogach? Parówkach z Pcimia? Czy na benzynie? - dodaje Twardak. Pomysłodawca "awarii" na Orlenie wierzy, że jego akcja rozpoczęła pewną falę. Na sobotę zaplanowano ogólnopolską akcję. Kierowcy zablokują stacje PKN Orlen w prawie wszystkich największych miastach.
WIĘCEJ W PONIŻSZYM WIDEO: