Nie żyje mężczyzna, u którego w mieszkaniu dziesięć dni temu doszło do eksplozji. Siła wybuchu wyrzuciła go z mieszkania na zewnątrz budynku. Jego stan od początku był bardzo ciężki.
1 kwietnia w budynku wielorodzinnym przy ul. Darwina w Tychach doszło do wybuchu gazu. 7 osób, w tym dwoje dzieci, zostało poszkodowanych. Najciężej ranna osoba została przetransportowana do szpitala śmigłowcem LPR.
W wyniku eksplozji częściowemu zniszczeniu uległo 5 kondygnacji budynku. Siła wybuchu była tak duża, że elementy konstrukcyjne i wyposażenie mieszkań porozrzucane zostały na odległość kilkudziesięciu metrów. Mężczyznę, który w momencie wybuchu przebywał w kuchni, wyrzuciło z mieszkania, znajdował się pod ławką w odległości kilku metrów od ściany frontowej budynku. Zaraz po eksplozji, trafił do szpitala w Katowicach, następnie do centrum leczenia oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
Informacje o śmierci 27-latka przekazała we wtorek prokurator rejonowa z Tychów Maria Paszek. Jak podała, poszkodowany zmarł w godzinach porannych.