Przez kilka minut trwała reanimacja mieszkańca powiatu tarnogórskiego, który chciał popełnić samobójstwo. Mężczyzna wisiał na drzewie z zaciśniętym wokół szyi sznurem, nie dając oznak życia.
Dyżurny z tarnogórskiej komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który pobiegł do lasu chcąc popełnić samobójstwo. Interwencję zgłosił syn desperata, który przez jakiś czas gonił ojca prosząc go, aby tego nie robił. Kiedy jednak zniknął mu on z pola widzenia, chłopak poprosił o pomoc policjantów.
Na miejsce zgłoszenia dyżurny natychmiast skierował patrol policjantów z Kalet, którzy zaczęli przeszukiwać teren, gdzie zgłaszający widział swojego ojca po raz ostatni. Chwilę później, na jednym z drzew, zauważyli wiszącego na sznurze mężczyznę, który nie dawał oznak życia.
Czytaj także: Częstochowa. Uratowali życie mężczyźnie!
Stróże prawa natychmiast go odcięli i przystąpili do reanimacji. Równocześnie powiadomili o wszystkim pogotowie ratunkowe, podając dokładną lokalizację.
Po kilku minutach reanimacji przywrócili czynności życiowe mężczyzny. Policjanci okryli go, chroniąc przed wychłodzeniem i do czasu przyjazdu ratowników medycznych monitorowali jego funkcje życiowe. 45-latek trafił do szpitala, gdzie wraca do zdrowia pod fachową opieką lekarzy. Dzięki natychmiastowej reakcji policjantów, przywrócono mu czynności życiowe, unikając tragedii. Desperat trafił pod opiekę lekarzy. W tym przypadku pomoc przyszła w ostatniej chwili.