Sorry za SOR-y

Redakcja

24 lipca 2019

NFZ wystawił niektórym szpitalom w województwie śląskim dwóję z wykrzyknikiem i kazał jeszcze za to słono zapłacić. Słusznie? Jak najbardziej. W niektórych placówkach tzw. rozmyta odpowiedzialność, brak jasnych i szybkich decyzji mogły doprowadzić do tragedii. Pamiętamy dobrze tzw. czarną serię, gdy na szpitalnych oddziałach ratunkowych działy się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Sam minister zdrowia w S24 podkreślił, że „łapał się za głowę”, gdy czytał raporty dotyczące nieprawidłowości.

Izba przyjęć czy szpital oddział ratunkowy to gorący punkt na każdej szpitalnej mapie. Sytuacja zaognia się jeszcze bardziej, gdy brakuje lekarzy, a kolejni chorzy nieustannie czekają na pomoc – w dzień i w nocy. Pacjentami szpitalnych oddziałów ratunkowych powinny być głównie osoby, które wymagają natychmiastowej opieki medycznej, ratowania życia. Nie zawsze tak jest. Z ostrożnych szacunków wynika, że nawet połowa chorych nigdy nie powinna tam trafić. To bardziej złożona kwestia: konieczność oczekiwania na wizytę u lekarza rodzinnego, długie kolejki do specjalistów sprawiają, że „skróceniem drogi” staje się SOR.

Wymagajmy od szpitali wzorowych i świetnie prowadzonych SOR-ów. Jak najbardziej. Tylko z bólem zęba albo przeziębieniem po prostu idźmy do przychodni.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3