Regionaliści są w rozkroku. Brak startu w wyborach to polityczny niebyt przez kolejne lata. Samodzielny start nie wchodzi w grę. Z kim pójdą?
- Oni nie wyciągają wniosków z błędów. Nie robią tego tylko ofermy. A z ofermami trudno rządzić - mówił w 2013 roku Jerzy Gorzelik. O kim? O Platformie Obywatelskiej.
Regionaliści z ambicjami nie mają dobrego wyjścia. Porażka w wyborach samorządowych skazała ich na polityczny niebyt. Mogą teraz jedynie się przyglądać i ewentualnie przyklasnąć inicjatywom Moniki Rosy czy Łukasza Kohuta. Mogą też wzywać do wysyłania listów do wojewody z żądaniem usunięcia tablicy, którą sam powiesił. I tyle. Brak startu na jesień to tylko zacementowanie patowej sytuacji. Dlatego w czasie Marszu Autonomii, Rafał Adamus, lider Śląskiej Partii Regionalnej zapowiedział start „śląskich” przedstawicieli do sejmu. Czyj i z kim? Na razie oficjalnie nie wiadomo. Jednak opcje są dwie: PO albo mniejszość niemiecka.
Wariant drugi, to woda na młyn antyśląskiej propagandy. Wprawdzie liderzy PiS w każdym możliwym momencie podkreślają teraz polskość Śląska oraz zaangażowanie „synów tej ziemi” w budowę niepodległego państwa; jednak „ukryta opcja niemiecka” jest wciąż głęboko w pamięci działaczy PiS. Niektórzy, jak Piotr Pietrasz, mówią otwarcie o „jawnej opcji niemieckiej”. Wspólny, kolejny start z mniejszością, to tylko potwierdzenie jego słów.
Alternatywą jest koalicja z Platformą Obywatelską. I choć może się wydawać, że po latach współrządzenia województwem to naturalny kierunek, w Platformie pamiętają kłopoty, jakie RAŚ sprawił im w 2013 roku. Zresztą nie tylko wtedy. Część działaczy uważa, że PiS rządzi właśnie przez RAŚ. Gdyby nie podział w gronie regionalistów i błędy kampanijne ŚPR, przewaga PO i koalicjantów mogła być na tyle bezpieczna, że nawet wolta Wojciecha Kałuży nic by nie dała.
Grzegorz Schetyna w czasie konwencji programowej Koalicji Obywatelskiej zapewnił, że PO wyciągnęła wnioski z lekcji, jaką jest historia marszałka Kałuży. A jeśli tak, to ciężko może być regionalistom przekonać władze PO, że będą lojalnie trwać w koalicji. Jerzy Gorzelik przed wyborami samorządowymi nie wykluczał koalicji z PiS. W 2013 roku to właśnie „rasiowcy” wystąpili przeciwko Mirosławowi Sekule, z którym byli w koalicji.
- Ruch Autonomii Śląska przywiązuje wielkie znaczenie do idei samorządności. Zbyt wielkie, by pozwolić sobie na tolerowanie jej wypaczania przez bezwolne przyjmowanie poleceń z Warszawy - pisał w oświadczeniu RAŚ m. in. Henryk Mercik, potencjalny kandydat ŚPR w tegorocznych wyborach.
Co do samej Warszawy, to jest jeszcze jedna niezręczność. Henryk Mercik na początku formowania struktur Śląskiej Partii Regionalnej zapewniał, że nie interesują go „warszawskie stołki”. Fakt, w Sejmie są ławy. Ale warszawskie.