Dziennikarze Kryminalnej Polski oraz członkowie zespołu Zaginieni przed Laty opublikowali rezultaty własnego śledztwa, które przeprowadzili by ukazać prawdę o kulisach śmierci 35-letniego Łukasza Porwolika - osoby znanej i lubianej w Świętochłowicach. Na jaw wychodzą coraz bardziej szokujące ustalenia dotyczące szczegółów brutalnej zbrodni.
Szokujące jest to, że według publikacji, jeden z podejrzany mógł otrzymywać z policji dane o postępach w sprawie. Jak to możliwe?!
(...) zaraz po morderstwie, jeden z oskarżonych wraz ze swoją partnerką zafoliowali ciało, a następnie wyrzucili je do śmietnika stojącego przy warsztacie samochodowym. Z informacji, które uzyskaliśmy, jeden z funkcjonariuszy już na tym etapie poszukiwań zaginionego wtedy jeszcze Łukasza, przekazywał podejrzanemu jakie ruchy w sprawie podejmuje policja.”
kryminalnapolska.pl
Dalsze ustalenia też mają związek z policją, gdyż auto sprawców miało być pozostawione w okolicy gliwickiej komendy.
Po 2 dniach zwłoki przy użyciu wózka widłowego umieszczono w samochodzie marki Volvo, następnie sprawcy udali się tym autem na parking przy Komendzie Policji w Gliwicach i tam zostawili je na noc. Kolejnego dnia ciało wywieziono nieopodal ruin zakładu Bakutil w powiecie strzeleckim i chcąc zatrzeć ślady spalono je. Natknął się na nie okoliczny rolnik.”
kryminalnapolska.pl
Ogromne emocje, zwłaszcza w Świętochłowicach, wywołała informacja, że dwójka podejrzanych, kobieta i mężczyzna, są na wolności. Zmieniono środek zapobiegawczy bo - zdaniem prokuratury - brakuje dowodów wskazujących na udział w zabójstwie Łukasza.
CZYTAJ TAKŻE: Prokuratura w Katowicach: To był Łukasz Porwolik. Śledczy mają pewność!