Spontaniczna zbiórka w sieci na rzecz sześcioraczków z Krakowa zjednoczyła rodziny z wieloraczkami z całego kraju. W akcji wzięła też udział wyjątkowa „czwórka” z Sosnowca.
Dzisiaj Mania, Antosia, Jagoda i Natasza mają już 6 lat.
Są bardzo samodzielne. Wcześniej dużą pomoc otrzymaliśmy od miasta. Jedyne wsparcie, jakie mamy obecnie, to 500 plus, ale dajemy sobie radę… Oboje pracujemy bo jednak dziewczynki rosną i co sezon mają swoje potrzeby, tu pomagają nam znajomi podając czasem ubranka po swoich pociechach”
Żaneta Leks, mama czworaczków
Oczywiście jako matka mam ogromne wyrzuty, że pracuję i nie poświęcam im całego swojego czasu, ale nie narzekamy. Najważniejsze, że dziewczyny rosną piękne i zdrowe – dodaje pani Żaneta. Sosnowiecka „czwórka” rośnie jak na drożdżach. Codziennie uczą się nowych rzeczy: śpiewają, jeżdżą na rowerkach i rysują. Ich mama wciąż jednak bardzo dobrze pamięta najtrudniejsze chwile, gdy dziewczynki leżały na OIOM-ie tuż po narodzinach.
Głaskanie jest dla nas odruchem mającym ukoić dzidziusia tymczasem dla wcześniaka bywa drażniące. Z powodu delikatnej i cienkiej skóry... Pielęgniarki tłumaczyły nam, że wcześniaka się nie głaszcze. Trzeba go otulać rękami i tworzyć takie gniazdko… Wtedy czuje się bezpiecznie – opowiada Żaneta Leks.
Antosia, Jagoda, Natasza i Mania urodziły się w 32 tygodniu ciąży w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej. Personel od początku pomagał rodzicom czworaczków na przykład… ustawić rytm dnia. Chodziło o to, aby po powrocie do domu dziewczynki jadły, budziły się i spały w tych samych porach. Udało się i teraz cała rodzina wierzy, że przed nimi coraz więcej czasu na różne aktywności i wspólną radość.
Co jest najtrudniejsze w wychowaniu czworaczków? Na to pytanie ich mama ma już odpowiedź:
Dzielenie się miłością, czasem i sobą ze wszystkimi pociechami sprawiedliwie...”
Żaneta Leks, mama czworaczków