"Przyroda potrafi jednoczyć i łączyć ludzi" mówi autor „Przyroda dla Sosnowca”

Przemysław Bartos

Katarzyna Kulyk

19 stycznia, 2023

Przemysław Bartos, autor bloga i fanpage’a „Przyroda dla Sosnowca” jest działaczem społecznym, popularyzatorem wiedzy o przyrodzie i jej ochronie oraz miłośnikiem natury. W Internecie publikuje treści związane z jego proekologiczną działalnością.

Na swoim blogu pisze Pan, że od dziecka fascynowała Pana natura, oprócz zabaw ze zwierzętami czy fotografowania przyrody czy pamięta Pan przełomowy moment, w którym odkrył Pan swoje powołanie? Moment, w którym wiedział Pan, że jest to rzecz, z którą będzie wiązać się pańska przyszłość?

Chyba nie było takiego jednego momentu, który wpływałby na to, że zacząłem zajmować się ochroną środowiska, czy w ogóle interesować się przyrodą. Rozwinęło się to raczej naturalnie. Cały ten proces przenikania do mojego życia przyrody był procesem długotrwałym i ciężko odnieść się do jednego konkretnego momentu. Natomiast jedną z ważnych i dojrzałych decyzji był przede wszystkim wybór kierunku studiów. Była to oczywiście ochrona środowiska na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Sam kierunek uświadomił mi, że to jest droga, którą będę szedł i będę chciał w tym działać.

Czy dowiedział się Pan czegoś szczególnego w trakcie studiów czy musiał Pan równolegle szukać tej wiedzy i praktyki samodzielnie?

Wiedza, którą zdobyłem na studiach to tylko wycinek tego, co faktycznie wykorzystałem przez kolejne lata. Wychodzę z założenia, że nauka własna i samodoskonalenie są niezwykle ważne. Zdobywanie doświadczenia, czytanie różnych pozycji książkowych – to zawsze pomaga uzupełniać wiedzę. Dlatego też zawsze zachęcam ludzi by to robili i poszerzali swoje zasoby wiedzy.

Czy podczas studiów miał Pan możliwość zdobywania tego doświadczenia? Może miał Pan jakaś pracę w branży?

Mój kierunek studiów spowodował, że zacząłem się zastanawiać nad tym jaką ostateczną drogą powinienem pójść po ich ukończeniu. Czy rzeczywiście to będzie ochrona środowiska czy możne jakiś inny kierunek. Z uwagi na to, że mieszkam w województwie śląskim i fakt, że moment, w którym studiowałem to czas, w jakim jeszcze działały kopalnie, to miałem myśli czy nie iść w stronę geologii. Stąd też podjęcie stażu w Państwowym Instytucie Geologicznym w Sosnowcu, aby zobaczyć czy kierunek, który pierwotnie sobie obrałem jest tym, co faktycznie mnie interesuje. Owszem praca w Instytucie pokazała mi wiele nowych nieznanych mi do tej pory aspektów i zebrałem doświadczenie z różnych dziedzin chociażby z zakresu górnictwa i mineralogii. Jednak ostatecznie wróciłem do pierwotnego pomysłu, czyli ochrony środowiska.

Wpisy, które się pojawiają na Pańskim blogu czy fanpage’u to ciekawostki dotyczące drzew, ptaków, zapylaczy, roślin czy mniejszych ssaków. Czy istnieje jeden obszar tematyczny, który Pana interesuje szczególnie, jeśli tak to jaki? I dlaczego ten?

Zarówno blog jak i fanpage są takimi platformami wymiany wiedzy, że staram się tam umieszczać jak największe spektrum działań. Wśród nich są te wspomniane przez Panią. Ochrona zapylaczy, ptaki, drzewa, czy „tworzenie” pomników przyrody, to ważne dla mnie zagadnienia. Natomiast faktycznie moim „konikiem” są przede wszystkim ptaki i wszystko co z nimi związane. Kiedyś byłem zresztą hodowcą kanarków i przez wiele lat należałem do związku hodowców kanarków „Egzota”. Sama biologia ptaków i poznawanie tajników hodowli wpłynęły na to, że mocno tym przesiąknąłem. A że wokół nas jest wiele dzikich ptaków, których niestety z roku na rok ubywa, to ich ochrona stała się dla mnie szczególnie ważnym do podjęcia tematem.

Czy to właśnie dlatego zrodził się pomysł na wydarzenie jakim jest Ptakoliczenie? 

Kilka lat temu brałem udział w spacerze organizowanym przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Ta forma miała zasięg ogólnopolski i dzięki niej dowiedziałem się jaka jest szacunkowa liczebność poszczególnych gatunków ptaków w naszym kraju. Natomiast stwierdziłem, że skoro posiadam już pewną wiedzę i wiem jak mniej więcej owe spacery wyglądają to postanowiłem, że przeniosę taką inicjatywę na teren samego Sosnowca. Tym bardziej, że stała się to kwestia, która pokazuje jak zmieniają się te dane dotyczące ptaków w zakresie naszego województwa i przez pryzmat samego Sosnowca. W tym roku odbędzie się już 4. edycja Zimowego Ptakoliczenia z Przyrodą dla Sosnowca, natomiast podczas jednego z owych ptakoliczeń pojawiła się myśl żeby dodać jeszcze jedno takie wydarzenie w roku. Dokładniej wiosną, ponieważ często spacery zimą nie należą do najprzyjemniejszych, a wiele mieszkańców, nie tylko z Sosnowca chce brać w nich udział więc stwierdziłem, że zobaczę jak będzie wyglądało ptakoliczenie w wiosennej porze.

Skąd pewność, że policzyliśmy dwa inne ptaszki jednego gatunku, a nie tego samego, który po prostu odwiedził nas drugi raz? 

Z reguły jest tak, że to ptakoliczenie odbywa się w dwóch dniach. Pierwszego dnia sprawdzam liczebność przy karmniku, który jest ustawiony w mojej dzielnicy miasta – Niwka. Z kolei drugiego dnia spacerujemy większą grupą wokół Stawików. Przy zbieraniu danych oczywiste jest to, że pomyłki się zdarzają. Może nawet zdarzyć się tak, że jednego ptaka faktycznie policzymy dwa razy. Natomiast jako dane końcowe przypisuje się największą liczbę ptaków widzianą w danym miejscu. Tak więc jeśli za pierwszym razem widzimy jedną sikorkę a za 15 minut w tym samym miejscu widzimy ich już 10 czy nawet 15, to nie sumujemy tych liczb ze sobą, a bierzemy pod uwagę tylko te największą wartość. W ten sposób skala różnic jest jak najmniejsza.

Mieszkańcy Sosnowca oprócz możliwości wzięcia udziału w ptakoliczeniu mogą dzięki Panu przechadzać się i podziwiać ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą. Inicjuje Pan wiele ciekawych akcji, czy istnieją lub może rodzą się już jakieś nowe plany na kolejne projekty tego typu? 

Wszystkie pomysły, które się rodzą, powstają z reguły może nie z dnia na dzień ale w bardzo szybkim czasie. Dlatego polecam śledzić moje poczynania w social mediach, czyli np. na blogu Przyroda dla Sosnowca, bo tam na pewno pojawią się informacje o nowych inicjatywach, które faktycznie będą miały miejsce. Z kolei pod koniec zeszłego roku podjąłem się akcji „Ptaka Roku 2022” i obecnie jest realizowana. Trwa cały styczeń i dzięki takiej zabawie ludzie mogą głosować na tego swojego ulubieńca wśród ptaków. Natomiast dwa lata temu prowadziłem akcję „Zaproś dudka do ogródka”, która jak się okazało była strzałem w dziesiątkę. Zaangażowały się w to osoby nie tylko z naszego regionu, ale i dostałem wsparcie ambasadorów kilku dużych miast Polski, a nawet z Francji. Czasami wydaje nam się, że staramy się coś robić lokalnie, a udaje się zdziałać coś nawet i globalnie. Jest to bardzo fajne doświadczenie. Bardzo się cieszę z faktu, że przyroda potrafi tak jednoczyć i łączyć ludzi z różnych zakątków kraju, czy świata.

Czy planował Pan jakieś inicjatywy nielokalne? 

Taką inicjatywą, która wybiega poza te lokalną strefę jest konkurs „Drzewo Roku”, przy którym faktycznie widać, że ludzie, którzy się angażują są z różnych zakątków Polski. W pierwszej edycji zgłaszałem drzewa, które były tylko z Sosnowca. Natomiast w zeszłym roku podjąłem się wyzwania żeby zgłosić drzewo z innego województwa by pokazać, że przyroda jest wyjątkowa niezależnie od miejsca, w którym my mieszkamy. Zaangażowanie ludzi z całej Polski spowodowało, że Fabrykant jest kandydatem na Europejskie Drzewo Roku. Plebiscyt rozpocznie się w lutym bieżącego roku. Uważam, że trzeba te piękno stale odkrywać, chociażby podczas podróży. Myślę, że z obecnymi możliwościami przemieszczania się można dostrzegać o wiele więcej i to na całym świecie. Trzeba też przy tym pamiętać aby dbać o nią, żeby przyszłe pokolenia mogły doświadczyć tego co my.

W Internecie jest Pan aktywny od kilku dobrych lat. Czy trudno było zdobyć swoja publiczność online? Jakie są zalety takiego kontaktu z odbiorcą? 

Myślę, że w Internecie o wiele łatwiej jest znaleźć odbiorców w dziedzinie takiej jak sport, czy dietetyka niż przyroda. Dlatego, że dotyczą one bardzo dużej liczby osób niezależnie od wieku, czy płci. Kwestia przyrody, mimo że każdy z nas lubi z nią obcować, to jednak tematyka trudna, zwłaszcza jej szczegółowe dane czy używana terminologia. Nierzadko jest ciężka do zrozumienia, stąd też dociera do mniejszej liczby osób. Treści, które przekazuje staram się więc przeplatać z prostym językiem i słownictwem. Naukowe terminy opisuje tak by ludzie z łatwością je przyswajali. Wiadomo, że początki zawsze są trudne, w moim przypadku po prostu okazało się, że jest duże zainteresowanie tematyką przyrodniczą, w tym moimi działaniami w celu ustawiania pomników przyrody. Ludzie sami zaczęli do mnie pisać w tej sprawie i gratulować zaangażowania. Wiedziałem więc, że posiadam pierwsze grono odbiorców. W przypadku ptakoliczenia, myślałem, że na spacer przyjdę tylko ja i najbliżsi znajomi. Okazało się, że w spacerach biorą udział mieszkańcy nie tylko Sosnowca, ale i Chorzowa, Katowic czy Bytomia. Uważam, że determinacja i spokojne, ale stanowcze działanie zawsze przynoszą najlepsze efekty. To bardzo budujące, że ludzie sami zgłaszają się do mnie i wykazują chęci odkrywania nowej wiedzy.

Czy cieszy się Pan popularnością tematyki proekologicznej? Czy jest ona raczej wykorzystywana by być „na czasie”?

Wydaje mi się, że pierwsze lata mojego działania nałożyły się na okres kiedy był „wielki boom” na ludzi, którzy działali w obszarze ekologii. Choć zdarzało się, że podchodzili oni do tego wyłącznie PR-owo, uznając, że bycie „eko” jest modne. Obecnie ludzie rzeczywiście chcą dowiedzieć się więcej, nie jest to już wyłącznie moda. Widać to szczególnie w księgarniach gdzie książki o tematyce przyrodniczej były do niedawna tylko popularnonaukowymi pozycjami, a dziś okazuje się, że stają się bestsellerami. Ludzie zdają sobie sprawę, że to czego uczono nas w szkole to tylko wycinek tego czego możemy faktycznie się dowiedzieć. Także przekazy medialne stały się bardziej rzeczowe i poparte naukowymi faktami.

Co w obecnych czasach możemy zrobić dobrego dla naszej planety? 

Przede wszystkim różne inicjatywy wymusza na nas chociażby obecna sytuacja na świecie. Jest ona związana z gospodarką i polityką. Musimy więc podchodzić do naszego życia rozsądniej. Nawet pandemia pokazała, że ludzie podchodzą już bardziej świadomie do tego czego potrzebują, a czego już nie. Wielu z nas prowadzi teraz oszczędne i racjonalne życie. Wybierajmy opakowania, które są biodegradowalne, nośmy swoje torby na zakupy, nie używajmy za każdym razem jednorazowych reklamówek. Z kolei jeśli chcemy pomóc indywidualnie to świetną sprawą jest ogród, w którym możemy zrobić ostoję dla jeży, choćby zostawiając stertę gałęzi. Dla zapylaczy warto posiać kwiaty, które są dla nich pożytkiem. Dla ptaków z kolei możemy wieszać budki lęgowe i sadzić krzewy, wśród których się ukryją. To drobne działania ale mogą wiele dać.

Przemysław Bartos

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

-4 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 11.7µg/m3 PM2.5: 10.8µg/m3