Prof. G. Kamińska-Winciorek: Zabijają nas medyczne mity

Sunbather 3721835 340

Redakcja

5 lipca 2019

Co ma wspólnego „Brzydkie kaczątko” z diagnostyką nowotworów skóry i dlaczego za wiarę w zabobony możemy zapłacić bardzo wysoką cenę? O tym wszystkim specjalnie dla S24 mówi prof. Grażyna Kamińska-Winciorek, dermatolog z Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Pani profesor już po urlopie?

Nie, przed, ale już planuję! Proszę zobaczyć, tu mam zdjęcia z poprzednich wakacji. Na plażę wychodzimy bardzo późnym popołudniem, mamy też specjalne kombinezony chroniące przed promieniowaniem słonecznym, a obowiązkowo kapelusze na głowie.

Potem nikt nie wierzy, że urlop się udał…

Faktycznie, jest takie przekonanie, że z urlopu trzeba wrócić opalonym do granic możliwości. To wielki błąd. Należy pamiętać, że w niektórych częściach świata promienie słoneczne operują znacznie silniej niż w naszym kraju, to po prostu zagrożenie, a nie gwarancja udanego wypoczynku.  Mamy też mit, że odpoczywanie to leżenie na słońcu. Kolejny błąd.

I kolejny: wiara w medyczne mity.

Zdecydowanie tak. Słynne „rak nie lubi noża” albo „nie ruszać bo się rozsieje” są, niestety, wciąż „na topie”. Spotykam pacjentów, którzy bardzo obawiają się chirurgicznego usunięcia znamienia. Wtedy tłumaczę, że wczesne wycięcie zmiany gwarantuje pełne wyleczenie! Bez tego zmiana będzie się rozrastać, sama na pewno nie zniknie. Pamiętajmy też o tym, że nowotwór skóry może dać przerzuty i jest to już sytuacja szalenie niebezpieczna.

Jak zatem rozpoznać, że na naszej skórze pojawia się coś, co może budzić obawy?

Wiele osób mylnie interpretuje to, że czerniak powstaje z istniejącego już na skórze znamienia. Niekoniecznie. Może powstać jako coś zupełnie nowego. Dlatego tak ważne jest, aby uważnie obserwować wszystkie zmiany, a w przypadku wątpliwości – jak najszybciej trafić do lekarza. Trudno w to uwierzyć, ale często nie przywiązujemy większej wagi do tego, co znajduje się na naszej skórze. Czasem pytam pacjentów o to, jak długo z tą zmianą już funkcjonują. Bywa, że pół roku, rok.

Nowotwór to wielka sprawa, a tu mamy „coś” o średnicy dwóch milimetrów…

Dokładnie tak, ale, na szczęście, mamy też wielu pacjentów bardzo świadomych, u których możemy zastosować tzw. kryterium brzydkiego kaczątka. Chodzi o to, że jeśli mamy wiele znamion jasnych, a nagle jedno pojawi nam się ciemne, wręcz czarne to możemy łatwo to „wychwycić”. To jedno będzie się wyróżniać.

Wyróżniają się także ci, którzy z wakacji wracają wręcz „upieczeni”.

Tak, wydaje nam się, że z oparzeniem słonecznym mamy do czynienia wtedy, gdy pojawiają się pęcherze, złuszcza nam się skóra. Nie. To już przyrumieniona skóra staje się sygnałem alarmowym.

Co warto zabrać na wakacje oprócz kremów z filtrem i odzieży ochronnej?

Na pewno zdrowy rozsądek. Długie przebywanie na słońcu, zwłaszcza w południe, to ogromne zagrożenie dla naszej skóry i im szybciej przyjmiemy to do wiadomości  - tym lepiej i zdrowiej dla nas samych.

 

GKW

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3