Trwa spór o składowiska nielegalnych odpadów. Strona rządowa chce zrzucić winę na samorządy. Natomiast samorządowcy uważają, że to rząd i organy państwa powinny rozwiązać ten problem. Na zarzuty m.in. wiceministra klimatu i środowiska Jacka Ozdoby odpowiedział Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.
Wiceminister Jacek Ozdoba podczas lipcowego posiedzenia w Sejmu zaczął wymieniać z mównicy samorządowców związanych z Platformą Obywatelską i opozycją, którzy mieli (według wiceministra) wydawać różne zgody na składowanie odpadów lub nie zauważyć takich składowisk. Ozdoba mówił m.in. o prezydencie Sosnowca, Arkadiuszu Chęcińskim , którego nazwał "kolega od odpadów".
Ozdoba mówił również w m.in. Radiu Zet, że nie potrafi zrozumieć tego, w jaki sposób samorządowcy nei zauważają ciężarówek z odpadami.
Odpowiedź Chęcińskiego
- Panie ministrze, to służby państwowe są od ścigania przestępców. Straż miejska nawet nie może zatrzymać takiego tira! - skomentował Arkadiusz Chęciński, odpowiadając na zarzuty wiceministra Jacka Ozdoby, którego nazwał "ministrem dla Ozdoby".
- On chce zrzucić odpowiedzialność na samorządy, ale tak nie jest i pan minister o tym wie - powiedział prezydent Sosnowca.
-Pozwolenia wydaje się na podstawie przepisów prawa. Jeżeli ktoś spełnia kryteria w danym dniu, to taka decyzja musi zostać wydana - skomentował Chęciński. Dodał, że w przypadku Sosnowca i nielegalnego składowiska odpadów, Urząd Miasta stwierdził nieprawidłowości już po roku i podjął 188 różnych czynności informacyjnych. Za sprawą straży miejskiej został zatrzymany nawet kierowca, który dokonywał rozładunku na nielegalnym składowisku.
Prezydent Sosnowca stwierdził, że to rząd Zjednoczonej Prawicy wprowadził zmiany w prawie, które zrzucają odpowiedzialność za likwidację nielegalnych odpadów na samorządy w przypadku kiedy nie można wyegzekwować tego od "właściciela" tych odpadów. - Rząd już wtedy wiedział, że nie może poradzić sobie z dzikimi wysypiskami. Zrzucił odpowiedzialność na samorządy - mówił Chęciński. Przypomniał również, że miasto Sosnowiec zwróciło się z wnioskiem o dofinansowanie do NFOŚ w sprawie likwidacji składowiska. Fundusz miał odpowiedzieć, że nie należy tego finansować, ponieważ "wyręcza" się mafie śmieciowe i zachęca do kontynuowania procederu.
Samorządowiec stwierdził także, że to za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości kilkaset ton śmieci (m.in. z Niemiec) zostało przywiezionych do Polski. Prezydent Sosnowca poinformował, że samorządy mogą tylko monitorować sytuację i ewentualnie zgłosić sprawę do prokuratury - co już Sosnowiec zrobił. Od ścigania mafii śmieciowej i przestępców są organy i służby państwowe.
Apel Tak! Dla Polski
Ruch Samorządowy Tak! Dla Polski wystosował apel do rządu, żeby powołać okrągły stół w sprawie nielegalnych składowisk odpadów, który byłby ponadpartyjny i niezwiązany z kampanią wyborczą. Jedną z propozycji jest całkowity zakaz wjazdu odpadów do Polski z zagranicy. Inna propozycja Tak! Dla Polski! to współpraca z NFOŚ i pokrycie w 100-procentach przez rząd kosztów likwidacji nielegalnych składowisk.
Ponadto samorządowcy apelują też o stworzenie oficjalnego rejestru takich wysypisk i składowisk.
Tykająca bomba w Sosnowcu
Składowisko niebezpiecznych odpadów powstało przy ul. Radocha w Sosnowcu na działce, która należy do skarbu państwa - została przekazana w wieczyste użytkowanie firmie, która dzisiaj praktycznie nie działa. Zostały tam zwiezione łatwopalne i trujące odpady: farby i rozpuszczalniki. Pierwszy pożar wybuchł w 2020 roku, kolejne w 2022 roku. Jednak nie wszystkie odpady spłonęły i składowisko przy ul. Radocha to wciąż tykająca bomba ekologiczna.
- Ta firma nie funkcjonuje. Nie można prowadzić skutecznej egzekucji wobec tego podmiotu. Współpracujemy z organami ścigania, ale trudno znaleźć osobę, która będzie reprezentować tę spółkę. Przez to nie możemy wyegzekwować skutecznie usprzątania odpadów od osób odpowiedzialnych. Za te odpady nie są odpowiedzialni mieszkańcy Sosnowca - komentuje Michał Zastrzeżyński, zastępca prezydenta Sosnowca. Jak dodaje, miasto może starać się ze środków zewnętrznych tylko o pokrycie 40 proc. kosztów utylizacji odpadów. A koszt wszystkich potrzebnych działań przekracza 150 mln złotych.
fot. Arkadiusz Chęciński