Policjanci z Komisariatu w Łodygowicach (pow. żywiecki) jako pierwsi znaleźli się na miejscu pożaru, do którego doszło we wsi Zarzecze. Bez zastanowienia wynieśli z budynku kobietę, która nie była w stanie sama się poruszać.
W środę (27.12.2023) po 17.00 dyżurny z Komisariatu Policji w Łodygowicach otrzymał informację, że w Zarzeczu pali się garaż. Sierżant sztabowy Patryk Błaszcz i starszy sierżant Łukasz Laszczak, którzy byli wtedy w służbie, natychmiast pojechali na miejsce.
Gdy tam dotarli, pożarem zajęty był już garaż i budynek gospodarczy, który przylegał do mieszkalnego.
Z uwagi na to, że w pomieszczeniach tych znajdował się samochód oraz substancje łatwopalne, jak oleje i lakiery, pożar bardzo szybko się rozprzestrzeniał. Obecny na miejscu właściciel nieruchomości powiedział policjantom, że w budynku mieszkalnym, w pokoju na piętrze, znajduje się jego żona, która nie jest w stanie sama się poruszać oraz córka - relacjonuje policja.
Policjanci nie zastanawiali się ani przez chwilę i wbiegli do budynku.
Gdy wynosili kobietę, temperatura przy drzwiach wyjściowych była już tak wysoka, że nie dało się już nimi wyjść. Mundurowi ostatecznie wyszli z kobietą przez piwnicę. Również jej córka bezpiecznie opuściła budynek - podała KPP w Żywcu.
To już kolejny raz, kiedy ci sami policjanci, uratowali czyjeś życie, narażając własne. Pod koniec czerwca tego roku wynieśli z pożaru małe dzieci, za co zostali odznaczeni medalem im. podkomisarza Andrzeja Struja.