W poniedziałek, 4 grudnia zmarli funkcjonariusze wrocławskiej policji, którzy w ubiegły piątek zostali postrzeleni przez 44-letniego Maksymiliana F. Mężczyzna trafił w ich głowy, pomimo tego, że był zatrzymany i przetransportowany nieoznakowanym radiowozem.
Dwóch funkcjonariuszy wrocławskiej policji w piątkowy wieczór przewoziło nieoznakowanym radiowozem 44-letniego Maksymiliana F. Był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności. Nagle przy ul. Sudeckiej we Wrocławiu w samochodzie padły strzały. Wszystko widział przypadkowy przechodzień. Z pojazdu wybiegł podejrzany. Postrzelił policjantów w głowy.
Funkcjonariusze w ciężkim stanie trafili do szpitala. Natomiast policja rozpoczęła natychmiastowe poszukiwania za 44-latkiem. Mężczyzna został zatrzymany w sobotę.
W poniedziałek, 4 grudnia policja poinformowała najpierw o śmierci asp. szt. Daniela Łuczyńskiego. Miał 45 lat. Służył w policji od 19 lat.
Ale niecałe 2 godziny później polska policja potwierdziła śmierć drugiego z postrzelonych funkcjonariuszy.
- Z wielkim żalem informujemy, że zmarł nasz Kolega Ireneusz, drugi z policjantów postrzelonych przez bandytę we Wrocławiu - czytamy w krótkim oświadczeniu.
Podejrzany Maksymilian F. usłyszał już zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch policjantów, ale najpewniej prokuratura zmieni te zarzuty na zabójstwo dwóch policjantów. 44-latkowi grozi dożywocie.