- Na pewno celem jest, aby nas nie ubywało, a przynajmniej było tyle samo - mówi w Radiu Katowice ks. Wojciech Pracki, nowy biskup diecezji katowickiej kościoła ewangelicko-augsburskiego o celach, które przed sobą stawia. Wśród powodów malejącej liczby wierzących wymienia wzrost dobrobytu społeczeństwa i afery z udziałem duchownych różnych kościołów.
Z danych CBOS wynika, że liczba osób deklarujących się jako wierzące regularnie spada i obecnie sięga 87 procent.
- Takie czasy, to jest jedno - mówi bp Pracki w rozmowie z Pawłem Nadrowskim. - Poza tym myślę, że dane są urealnione zdecydowanie bardziej. Nigdy nie wierzyłem w 97 procent praktykowania. Nie przekładało się to na frekwencję. Powody są różne. Żyjemy w czasach coraz większego dobrobytu, więc Bóg zwyczajnie staje się niepotrzebny. Pokutuje powiedzenie "jak trwoga, to do Boga" - dodaje.
Biskup diecezji katowickiej wskazuje też na inny problem.
- Drugi obszar to wszystkie afery obyczajowe, żeby nie powiedzieć skandale w obszarze kościołów. Nie chodzi o jeden, czy dwa kościoły, taka jest rzeczywistość ekumeniczna. To także nie służy i burzy zaufanie. Myślę, że sprawdza się to co w kontekście niemieckim kardynał, ówczesny profesor teologii Joseph Ratzinger przewidział 50 lat temu w obliczu rewolucji obyczajowej, protestów studenckich 1968 roku, że za 50 lat kościół będzie kościołem małych grup. Minęło 50 lat i w obszarze polskojęzycznym to się wszystko sprawdza - mówi gość Radia Katowice.
Zapytany co w sytuacji, kiedy ewentualny skandal obyczajowy zostanie wykryty w diecezji katowickiej, biskup Pracki zapowiada surowe konsekwencje.
- Nie wyobrażam sobie inaczej. Jeśli jest afera, jest sprawca i osoby skrzywdzone, a tym sprawcą jest osoba duchowna albo świecka, postawiona w strukturze parafii w kontekście odpowiedzialności, wtedy będą wyciągane surowe konsekwencje. Biskup diecezjalny nie ma tutaj aż tak wysokich uprawnień, ale może rekomendować konkretne rozwiązania biskupowi kościoła. Ja jestem zwolennikiem radykalnej terapii w kontekście chorób nowotworowych, bo tylko one są skuteczne. Jeśli tą chorobą nowotworową będzie zachowanie niegodne, nadużycie seksualne lub inne, to tutaj trudno o taryfę ulgową. Nowotwór się wycina, traktuje się chemią, radioterapią. Mam nadzieję, że nie będzie takich sytuacji, ale życie życiem. Różne sytuacje się zdarzają. Nie można sobie pozwolić, a przynajmniej ja nie mogę sobie pozwolić na bezczynność - zapewnia bp Pracki.
Bp Pracki: "Prowadzenie parafii jest jak prowadzenie samochodu osobowego. W przypadku diecezji - to już prowadzenie autobusu"
- Jestem biskupem dopiero od ostatniej soboty. Cały czas się uczę - przyznaje gość Radia Katowice bp Wojciech Pracki. - Prowadzenie parafii to tak, jak prowadzenie samochodu osobowego. Kiedy człowiek przesiada się do diecezji, to jest już prowadzenie autobusu. To już jest większa odpowiedzialność, bo większa liczba pasażerów. Czasami nie wiadomo też, czego się spodziewać po tych pasażerach. W związku z tym to ciągła nauka i podwyższanie kompetencji - dodaje.
Biskup diecezji katowickiej pełnił obowiązki rzecznika prasowego, a w serwisie YouTube publikował nagrania ze swoim udziałem. Zapewnia, że będzie starać się, aby diecezja była bardziej obecna w Internecie.
- Mamy chrześcijańską telewizję internetową. To codzienne biblijne rozważania, które przygotowują księża diecezjalni. To się bardzo dobrze sprawdza. Mam jeszcze koncepcję innych przedsięwzięć tego typu. To jest tak, że reformacja rozwinęła się głównie dzięki wynalazkowi druku. Trzeba pamiętać, że w obszarze niemieckojęzycznym, gdzie ona się zaczęła, przed Lutrem było 200 niemieckojęzycznych publikacji rocznie, kilka lat później o 900 wzrosło. W tamtych czasach, przy tym rynku wydawniczym, który dopiero raczkował, to była eksplozja. Dzisiaj mamy Internet, media społecznościowe i sami możemy tworzyć treści - zwraca uwagę bp Pracki.
Siedziba biskupa diecezjalnego będzie w Opolu. "To oznacza częstsze kupowanie biletów na kolej i częstsze tankowanie samochodu"
Biskup Wojciech Pracki na co dzień mieszka wraz z rodziną w Opolu. Zapytany w Radiu Katowice czy objęcie urzędu oznacza przeprowadzkę z Opola do Katowic, zaprzecza.
- Objęcie urzędu oznacza częstsze kupowanie biletów na kolej i częstsze tankowanie samochodu, ale też częstsze zasiadanie przed komputerem w ramach spotkań online - odpowiada w rozmowie z Pawłem Nadrowskim. - Opole zostaje jako miejsce docelowe. Tym bardziej, że w kościele ewangelicko-augsburskim zazwyczaj biskup jest proboszczem konkretnej parafii. Te dwie funkcje się ze sobą łączy - tłumaczy biskup.
- Proboszczem parafii w Katowicach pozostaje biskup senior Marian Niemiec. Życzę mu zdrowia i cieszę się, że jest w pełni sił i może kontynuować służbę w parafii. Ja sobie z Opola będę dojeżdżał. Nawet jak biskup Niemiec przejdzie na emeryturę, zamierzam w Opolu pozostać - deklaruje bp Wojciech Pracki.