Po zimowej przerwie wróciła Ekstraklasa. Na Stadionie Śląskim Ruch Chorzów przegrał 0:1 z Legią Warszawą. Na trybunach nie brakowało emocji. Zresztą już przed meczem było gorąco.
A wszystko z powodu grupy ponad 4 tysięcy kibiców Legii, którzy przybyli na Górny Śląsk, żeby wspierać swój klub. Niestety nie odbyło się bez problemów, a nawet tragedii. Do Katowic zmierzały pociągi wypełnione fanami Legii, specjalnie wynajęte z tej okazji. W jednym z nich zmarł kibic. Pomimo reanimacji, nie udało się przywrócić funkcji życiowych.
Pomimo tragedii, kibice dojechali na Górny Śląsk. W sieci pojawiły się nagrania wideo, na których widać jak kibice Legii przejeżdżają bez zatrzymywania się przez dworzec główny w Katowicach, a z pociągu rzucane są m.in. petardy.
Ostatecznie fani Wojskowych wysiedli na przystanku Katowice Załęże. Okazało się, że nie mają "podwózki" pod Stadion Śląski, dlatego musieli przejść ok. 5 kilometrów na Stadion Śląski przez całe Załęże. Ulic i bezpieczeństwa pilnowały znaczne siły policji. Śląskich funkcjonariuszy wspierali koledzy z małopolskiego i mazowieckiego.
Przemarsz kibiców Legii w piątkowe popołudnie spowodował liczne utrudnienia, zwłaszcza na ul. Chorzowskiej oraz w okolicach Silesia City Center.
Jak informuje policja, podczas zabezpieczenia funkcjonariusze nie odnotowali poważniejszych naruszeń prawa.