Wiktoria ma marzenia. Ale są inne niż marzenia jej rówieśników. Najbardziej chciałaby... wsiąść na rower i pojechać przed siebie.
Niestety przez całe życie, jej noga na to nie pozwala. Dziewczynka urodziła się z jedną nogą krótszą o 6 cm. Pierwsza operacja została wykonana w 8 miesiącu życia. Potem była kilkuletnia przerwa. Kiedy Wiktoria skończyła 6 lat, operacje były wykonywane niemal regularnie, co pół roku.
Najpierw wydłużono nogę o 10 cm, ale szybko okazało się, że to nie wystarczy. Z czasem dziewczynka rosła wraz ze zdrową nogą. Trzeba było kolejnych pomysłów, kolejnych konsultacji z lekarzami, żeby znaleźć rozwiązanie dla tej chorej.
Los nie oszczędza dziewczynki. Od urodzenia cierpi także na inne schorzenie. To tzw. stopa końsko- szpotawa. Wada najczęściej wrodzona, polegająca na deformacji jednej lub obu stóp dziecka. Nieleczone stopy końsko-szpotawe prowadzą do kalectwa, uniemożliwiają chodzenie, które jest bardzo bolesne. Najważniejsza jest tu szybka pomoc ortopedy, dzięki której dziewczynce udało się pomóc. Długo chodziła w bucie ortopedycznym.
Po kolejnej operacji nogi pojawiła się komplikacja. Następny problem okazało się kolano, które przestało pracować. Wiktoria mówi, że gdy miała 12 lat było już tragicznie. Pojawił się przykurcz 90 stopni. Zaczął towarzyszyć temu dokuczliwy ból.
Rodzina i lekarze zorientowali się, że coś jest nie tak.
Szukaliśmy wtedy pomocy w Niemczech. Każdy lekarz mówił ze najlepiej będzie wstawić sztuczne kolano, ale wiadomo było, że nie będę mogła nim ruszyć bo moje mięśnie nie są na to gotowe.”
mówi Wiktoria Trojanowicz
Rodzina szukała pomocy w Klinice Ortopedycznej w Aschau.
Niestety kolana nie można było zoperować. Lekarze postawili diagnozę. Było już za późno. Wykonali wówczas operacje biodra, które także było mocno obciążane przez powikłania związane z kolanem.
Na szczęście po operacji biodra mogę chodzić i nie jest mi potrzebna endoproteza. Od 6 roku życia chodziłam o kuli. A po operacji biodra, są dni kiedy w ogóle nie potrzebuję pomocy.
Korzystam często z ortezy bo inaczej odczuwam ból. Teraz wybieram się na wyciągniecie drutów. To operacja kończąca poprzednią.”
mówi Wiktoria
Okrutna diagnoza:
Lekarze w Europie powiedzieli mi, że najlepszym rozwiązaniem będzie usztywnienie lub amputacja nogi. To byłoby jak najgorszy koszmar.”
załamuje sie Wiktoria
Ostatnia nadzieja
Rodzina Wiktorii trafiła na doktora Dr Paley na Florydzie, który operował, osoby z podobnymi problemami.
Zobaczyłam ludzi, którzy byli w gorszym stanie niż ja a dziś chodzą i zginają kolano. To właśnie ten lekarz może mi pomóc, niestety jest to bardzo drogi zabieg, na który mnie nie stać.”
cieszy się Wiktoria
Brak pieniędzy, to pewna amputacja nogi
Wiktoria jest ambitną młodą dziewczyną, która studiuje. Przeprowadziła się z tego powodu z miasta rodzinnego w Sączowie do Bytomia. Codziennie schodzi z drugiego piętra z całkowicie unieruchomiona nogą. Mimo to zawsze stać ją na uśmiech.
Próbowała już wszystkiego. Walczyła o szansę w Europie – nie udało się. Każdego dnia myśli o tym jak bardzo nie cierpi tej nogi.
Dziś kolano Wiktorii porusza się milimetr, to znaczy, że żyje z całkowicie usztywnioną nogą. Operacja, której chce się podjąć dr Palej daje szansę zgięcia kolana o 90 stopni. Najważniejsze jest to, żeby był jakikolwiek ruch.
Jeśli uda się uzbierać potrzebną kwotę na operację, jest duża szansa, że Wiktoria spełni kiedyś swoje marzenie o przejażdżce rowerem.
Jeśli macie ochotę wesprzeć Wiktorię zapraszamy pod ten link: