Są chwile totalnej bezradności, ale jest też wielka radość - opowiada o swojej pracy Ireneusz Domagała - katowicki instruktor z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem. Jaki kursant zrobił na nim największe wrażenie? Odpowiedź tylko w S24!
Pamiętam pana z Zespołu Śląsk! Niesamowity słuch, muzyczne zdolności i... wyczucie silnika! Fenomen - opowiada Ireneusz Domagała. Okazuje się, że w czasie nauki jazdy ten kursant zrobił na instruktorze największe wrażenie. Pan, oczywiście, zdał egzamin... śpiewająco!
Były jednak historie, które naprawdę potrafiły wycisnąć łzy. Jak ta o pani, która "od zawsze" prowadziła dom. Straciła męża, który zmarł w wyniku choroby nowotworowej. Została sama i... musiała nauczyć się jeździć samochodem. Taka nauka dla osoby po sześćdziesiątce to wielkie wyzwanie. Po wielu trudach, wylanych łzach i myślach o rezygnacji - udało się! Dziś pani jeździ samochodem i nieźle sobie radzi - mówi Ireneusz Domagała.
Największą motywację do nauki jazdy mają młodzi ludzie, najczęściej uczniowie liceów i techników. Są wręcz żądni wiedzy, szybko się uczą, a praca z nimi to przyjemność - potwierdza właściciel szkoły nauki jazdy. Najgorzej jest z tymi, którzy do nauki jazdy są zmuszeni np. w wyniku zmiany sytuacji zawodowej. Przełożony każe - on musi. Tylko radości z takiej nauki wcale nie ma - dodaje.
Czekamy na wasze relacje dotyczące nauki jazdy. Zdaliście za pierwszym razem?
Piszcie: redakcja@silesia24.pl