Gol Piątka i wejście smoka Modera! Polska wygrywa na Stadionie Śląskim! [FOTO]

Mid 20b11742
Kastelik

Szymon Kastelik

11 listopada 2020

Reprezentacja Polski w piłce nożnej wreszcie zagrała na Stadionie Śląskim! I to w szczególny dzień - w 102. rocznicę odzyskania niepodległości przez nasze państwo. Dlatego nie mogliśmy przegrać z reprezentacją Ukrainy w dzisiejszym meczu towarzyskim.

Polacy swój pierwszy mecz na Stadionie Śląskim rozegrali 22 lipca 1956 roku. Przegrali wówczas z reprezentacją NRD 0:2. Kocioł Czarownic był świątynią dla naszej drużyny przez kolejne 53 lata. Biało-czerwoni powrócili na odnowiony Stadion Śląski 27 marca 2018 roku. W spotkaniu towarzyskim pokonali reprezentację Korei Południowej 3:2.

Dzisiaj zawodnicy wybrani przez Jerzego Brzęczka zagrali z reprezentacją Ukrainy. Ostatni raz te drużyny spotkały się w fazie grupowej Mistrzostw Europy 2016. Wówczas Polska wygrała 1:0 po golu Jakuba Błaszczykowskiego. Natomiast jeżeli chodzi o rywalizację Polski i Ukrainy na Stadionie Śląskim, ostatni taki mecz miał miejsce 6 października 2001 roku – remis 1:1. Wówczas gola strzelił nam aktualny selekcjoner drużyny za wschodniej granicy – Andrij Szewczenko.

Jerzy Brzęczek zapowiedział, że w tym meczu zagrają zawodnicy, którzy walczą o jego zaufanie. Dlatego w wyjściowej jedenastce pojawiło się aż dwóch debiutantów: Robert Gumny oraz Przemysław Płacheta. Z opaską kapitana wyszedł „nasz” piłkarz z Górnego Śląska – Arkadiusz Milik, który aktualnie nie gra w Napoli i będzie musiał zmienić klub, jeżeli marzy o Mistrzostwach Europy.

Początek spotkania to próby stworzenia okazji do zdobycia gola w wykonaniu obu ekip. Pierwszą szansę na gola mieli goście, ale w 9. minucie Łukasz Skorupski obronił groźny strzał z dystansu. W 11. minucie Yarmolenko wdarł się w pole karne i został sfaulowany przez Góralskiego. Kapitan reprezentacji Ukrainy wykonał rzut karny, ale trafił w słupek. W kolejnych minutach Ukraińcy zamknęli gospodarzy na ich połowie. Dopiero w 19. minucie Góralski wyszedł z perfekcyjnym pressingiem i odebrał piłkę przed polem karnym przeciwnika. Ta trafiła do Krzysztofa Piątka, ale nic z tego nie wynikło. To była pierwsza groźna akcja Polaków.

Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, ale nagle w 40. minucie młody bramkarz reprezentacji Ukrainy Andriy Łunin popełnił katastrofalny błąd. Wyszedł poza pole karne, aby wybić piłkę. Uczynił to jednak nieudolnie i piłka trafiła ostatecznie pod nogi Piątka, który z dystansu przelobował wszystkich i umieścić futbolówkę w niestrzeżonej bramce. Jednak nie można zapomnieć, że to Ukraina częściej stwarzała sobie ciekawsze sytuacja. Było widać braki we współpracy pomiędzy Walukiewiczem a Bochniewiczem, którzy rozpoczęli spotkanie jako stoperzy.

Druga część spotkania to zmiana Piotra Zielińskiego, za którego wszedł Kamil Jóźwiak. Zmiany zaszły także u przeciwników. Nic dziwnego, był to przecież tylko mecz towarzyski i jedna z nielicznych okazji, aby sprawdzić nowe rozwiązania taktyczne. Szewczenko musiał sporo nagadać swoim piłkarzom w przerwie, ponieważ Ukraińcy od razu ruszyli do przodu i kilkukrotnie zmusili Skorupskiego do wyczynów akrobatycznych. Przez dobre 20 minut podopieczni Brzęczka mieli problem z rozegraniem akcji od tyłu i wyjściem ze swojej połowy.

Moder za Milika, Linetty za Góralskiego w 62. minucie. Następnie Polacy wykonali rzut wolny. Piłka została dośrodkowana w pole karne rywali, piłkę zgasił Płacheta i zagrał przed bramkę Lunina. Defensywa Ukrainy kompletnie się pogubiła. Piłka odbiła się od słupka, a następnie wpakował ją do siatki z najbliższej odległości Moder, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. 

Polacy popełniali mnóstwo błędów. Nie potrafili wykreować porządnej akcji od A do Z. Głównym powodem był eksperymentalny skład, na który zdecydował się Jerzy Brzęczek. Jednak Stadion Śląski okazał się dla nas szczęśliwy. Nasi piłkarze wykorzystali błędy przeciwnika i ostatecznie mogą świętować zwycięstwo. Dobry mecz debiutanta Płachety, a także niezapomniane wejście Modera. Ostatecznie Polska wygrała 2:0, chociaż ostatnie 20 minut meczu przypominały obronę Częstochowy w wykonaniu polskiego zespołu. 

Teraz Polacy lecą do Włoch na mecz Ligi Narodów. A już za tydzień powrócą na Stadion Śląski, aby zagrać z Niderlandami.

fot. PAP/ A.Grygiel

Mid 20b11722

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

13 o

katowice

Wspaniałe powietrze!

PM10: 6.4µg/m3 PM2.5: 5.8µg/m3