O niezwykłym pechu może mówić pan Jurand. W środę został potrącony przez kierowcę BMW, gdy wraz z pasażerką jechał na motocyklu. Następnie ktoś ukradł mu jego pojazd.
O wypadku, do którego doszło w środę, pisaliśmy TUTAJ. W okolicy ul. Krynicznej w Dąbrowie Górniczej kierowca samochodu BMW wjechał w motocykl, którym podróżował pan Jurand i jego pasażerka. Sprawca wypadku uciekł z miejsca wypadku.
Wczoraj zgłosił się do nas sam poszkodowany. Poinformował, że dzięki naszej publikacji wiadomo już, kto spowodował wypadek. Jednakże ta nieciekawa historia ma jeszcze swoją drugą część. Okazało się, że uszkodzony motocykl został najprawdopodobniej skradziony.
- Motocykl znajdował się na pasie zieleni pomiędzy jezdniami. Zadzwoniłem do teścia, aby przyjechał po nas i po pojazd. Policja odstawiła nas na najbliższą stację benzynową. Gdy po 2 godzinach wróciliśmy na miejsce wypadku, motocykla już nie było - relacjonuje pan Jurand.
Do kradzieży miało dojść pomiędzy godz. 18-20. Według relacji jednego ze świadków, po maszynę przyjechała laweta. Jednak nie wezwali jej ani policjanci, ani sam właściciel.
Pan Jurand prosi świadków tego zdarzenia o zgłoszenie się do komisariatu przy ul. Piłsudskiego w Dąbrowie Górniczej. Warto wspomnieć, że pojazd leżał 2,5 km dalej od miejsca wypadku.