Miała ratować swoje oszczędności, a omal nie straciła wszystkiego. Dzięki czujności taksówkarza 73-letnia mieszkanka Tychów nie padła ofiarą perfidnego oszustwa "na policjanta".
Dzięki błyskawicznej reakcji i czujności taksówkarza, 73-letnia mieszkanka Tychów nie straciła swoich oszczędności – ponad 34 tysięcy złotych. Cała historia zaczęła się od telefonu, który seniorka odebrała w ubiegłym tygodniu. Dzwoniąca kobieta przedstawiła się jako policjantka i poinformowała starszą panią, że jej pieniądze są zagrożone przez grupę przestępczą. Aby je "zabezpieczyć", miała wypłacić gotówkę i przekazać ją funkcjonariuszom prowadzącym tajną operację.
Przerażona kobieta udała się do banku i wypłaciła oszczędności życia. Mimo że pracownik placówki miał wątpliwości, seniorka uspokoiła go, tłumacząc, że gotówka jest jej potrzebna na sprawy osobiste. Po chwili znów zadzwoniła fałszywa policjantka – poinformowała, że pod bankiem czeka już taksówka, która zawiezie ją w „bezpieczne miejsce przekazania pieniędzy”.
Seniorka wsiadła do auta, ale jej zachowanie nie umknęło uwadze kierowcy. Zaniepokojony rozmową telefoniczną pasażerki i jej wyraźnym zdenerwowaniem, szybko zorientował się, że ma do czynienia z potencjalnym oszustwem. Postanowił działać – zatrzymał samochód na poboczu, udając awarię, i w tym czasie powiadomił policję. Chwilę później funkcjonariusze pojawili się na miejscu i potwierdzili jego przypuszczenia.
Dzięki przytomności umysłu i empatii kierowcy, udało się zapobiec przekazaniu pieniędzy oszustom. Gdyby nie on, seniorka straciłaby dorobek całego życia.