18-latek trafił do aresztu, ale jego 15-letni kompan już nie. W sprawę zamieszany jest także 41-letni ojciec jednego ze sprawców oraz 52-latek - krewny ofiary. Obaj nie udzielili pomocy kobiecie, nie wezwali karetki, a ciało porzucili na drodze.
W nocy 3 października 50-letnia kobieta przyszła do pracy swojego 41-letniego znajomego. Oboje byli pod wpływem alkoholu. Później pojawili się tam również 15-letni syn mężczyzny z 18-letnim kolegą. Oni również byli nietrzeźwi. Z niewyjaśnionych dotąd powodów nastolatkowie zaczęli bić kobietę, na co miał nie reagować ojciec 15-latka. Zajście to nagrywali za pomocą telefonu komórkowego. Kiedy kobieta straciła przytomność, mężczyźni – rzekomo szukając dla niej pomocy – włożyli ją do bagażnika i udali się do jej krewnego. Gdy zdali sobie sprawę, że 50-latka nie żyje, porzucili zwłoki przy ul. Konwaliowej.
Tylko 18-latek trafił do aresztu. Pozostali są na wolności.