Dotychczasowy prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz, który rządził miastem przez 26 lat, a w niedzielnych wyborach zdobył mandat senatora, w przedterminowych wyborach na swojego następcę poprze obecnego wiceprezydenta Adama Neumanna.
Neumann podkreślił, że "to duże wyzwanie". "Ale chcę wyraźnie podkreślić, że ja i zespół, który reprezentuję, jesteśmy do tego przygotowani" – zapowiedział wiceprezydent. Zwrócił uwagę, że współpracował z Zygmuntem Frankiewiczem jako jego zastępca przez 13 lat. Zapewnił, że Gliwice w obecnej kadencji samorządu dobrze się rozwijają. "Wszystko dobrze działa. Oczywiście nie jesteśmy idealni, bo nikt nie jest, ale jesteśmy przygotowani, merytoryczni, kompetentni - na pewno damy sobie z tym radę" – dodał.
W niedzielnych wyborach Frankiewicz - najdłużej urzędujący prezydent miasta w Polsce - został wybrany do Senatu jako kandydat Koalicji Obywatelskiej, uzyskując poparcie 61,1 proc. Tym samym przestał być prezydentem Gliwic. Do czasu rozstrzygnięcia przedterminowych wyborów miastem ma zarządzać powołany przez premiera - na wniosek wojewody - komisarz.
Gliwiccy radni wystosowali wcześniej do wojewody i premiera apel o zaproponowanie i powołanie na funkcję komisarza jednego z dotychczasowych wiceprezydentów miasta. Jak zaznaczyli, takie rozwiązanie było wielokrotnie stosowane w Polsce w ostatnich latach. Wojewoda Jarosław Wieczorek (PiS) - swego czasu kontrkandydat Frankiewicza w wyborach w Gliwicach - zapewnił w rozmowie z PAP, że rekomendując premierowi osobę przyszłego komisarza będzie opierał się na doświadczeniu i kompetencjach kandydata.
Frankiewicz poinformował, że rada miasta nie uzyskała odpowiedzi na apel.
Jego zdaniem ewentualne zwycięstwo kandydata PiS w przedterminowych wyborach prezydenckich w Gliwicach to "scenariusz tak mało prawdopodobny, że aż niemożliwy".
Pytany o ewentualne próby przeciągnięcia któregoś z wybranych w niedzielę senatorów Koalicji Obywatelskich na stronę PiS oświadczył, że korupcja polityczna powinna być powszechnie napiętnowana, "bo to coś obrzydliwego, z czym nie wolno się godzić".
"Mam nadzieję, że osoby wybrane do Senatu są godne tej roli i nie dadzą się przekupić. Do mnie się nikt nie zgłosił, ale to chyba nie jest dziwne, bo przez 26 lat, pracując na stanowisku prezydenta, nie miałem oferty korupcyjnej" - powiedział. (PAP)