Bajkowe sesje zdjęciowe dzieci chorych onkologicznie

Sesja2

Redakcja

21 listopada, 2022

Ewa Miketa to fotografka, która specjalizuje się w sesjach rodzinnych, ciążowych i dziecięcych. Jednak fotografią zainteresowała się poważniej dopiero w momencie choroby swojej córki Laury. Dziś obie odwiedzają oddziały onkologiczne, by pokazać, że rak to przeciwnik, z którym można wygrać i organizują magiczne sesje zdjęciowe, w trakcie których dzieci i ich rodzice choć przez chwilę mogą zapomnieć o cierpieniu. 25 sierpnia pojawią się w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

U córki fotografki lekarze zdiagnozowali  ostrą białaczkę limfoblastyczną, kiedy ta miała 4 latka. Jak wspomina sama fotografka, był to bardzo trudny okres w jej życiu, z których starała się sobie poradzić robiąc zdjęcia na oddziale. Kiedy Laura wygrała walkę z chorobą, do Ewy zaczęli się odzywać rodzice innych dzieci, prosząc o zrobienie im pamiątkowych zdjęć. Często słyszeli oni, że dziecku zostały dwa tygodnie życia. 

W trakcie sesji dzieci przebierają się w stroje superbohaterów czy piękne sukienki, jak chcą to i peruki. Jak mówi Ewa Miketa: Chcę, żeby dzieci choć na chwilę zapomniały o chorobie, cierpieniu i szpitalnej rzeczywistości, założyły piękne stroje czy kostiumy superbohaterów, a jeśli marzą im się włoski to peruki. Dla dzieci to jest też świetna zabawa więc chcę im po prostu sprawić radość.  Chcę, by  swoje pięć minut miały też mamy. Dbam o ich włosy, robię im makijaż, bo wiem, że na oddziale nie mają czasu o siebie zadbać a przecież każda kobieta chce czuć się pięknie.

Fotografka nie ustaje w staraniach i odwiedza koleje szpitale. Jak podkreśla, rodzice jej ufają, bo sama przeszła tą samą drogę. Dzieci mogą poczuć się dzięki niej superbohaterami, a rodzice po prostu porozmawiać, a czasem i wypłakać. Ostatnio ponownie odwiedziła Oddział Hematologii i Onkologii Dziecięcej w Zabrzu, a teraz wybiera się na zdjęcia do Górnośląskiego Centrum Zdrowia w Katowicach i w Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie.

Mam nadzieję, że frekwencja znów  dopisze. Co do samych zdjęć, jestem pewna, że zostaną one ze mną na zawsze. Będę je robić dopóki starczy mi sił. Mam też nadzieję, że Laura dalej będzie mi towarzyszyć, bo to od naszej historii się zaczęło. Ale myślę, że to się akurat nie zmieni, dla niej te sesje też są bardzo ważne. Tworzymy zgraną drużynę – ja robię, co mam zrobić, a ona jest żywym dowodem na to, że raka można pokonać. Jest nadzieją i wiem, że część rodziców patrzy na nią i myśli: nam też się uda - dodaje fotografka. 

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

6 o

katowice

Cóż... Bywało lepiej.

PM10: 30.6µg/m3 PM2.5: 24.1µg/m3