Rosjanom udało się zbombardować Jaworowo, miejscowość, która leży 20 kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej. Mogło zginąć nawet 35 osób.
Rano informowaliśmy, że w nocy z soboty na niedzielę prawie w każdym większym mieście słychać było alarmy bombowe. To co powinno nas najbardziej niepokoić, to ataki rakietowe w pobliżu granicy z Polską. Jak informują ukraińskie służby, do eksplozji doszło w okolicach Lwowa i Iwano-Frankowska. Miało dojść tam do zestrzelenia rosyjskich pocisków. Celem było najprawdopodobniej Międzynarodowe Centrum Utrzymania Pokoju i Bezpieczeństwa w Jaworowie, zlokalizowany tylko 20 kilometrów od granicy z Polską.
Okazało się, że Rosjanom udało się jednak zbombardować ośrodek w Jaworowie. Jak poinformował gubernator obwodu lwowskiego, w rosyjskim ataku zginęło 35 osób, a ponad 100 zostało rannych. Są to liczby nieoficjalne.
Po raz kolejny podkreślam i apeluję do wszystkich rządów krajów NATO: zamknijcie przestrzeń nad Ukrainą! - napisał gubernator obwodu Maksym Kozycki.
To najpoważniejszy atak Rosjan w pobliżu polskiej granicy. Wcześniej dochodziło do bombardowań lotnisk lub wież telekomunikacyjnych.
W niedzielę pojawiła się również informacja o śmierci korespondenta "New York Times" Brenta Renauda, który został zastrzelony w Irpieniu.