Cmentarz żydowski w Żywcu jest gruntownie porządkowany. Ostatnio wybudowana została nowa, okazała brama wejściowa, a teren został oświetlony – powiedziała szefowa bielskiej Gminy Żydowskiej Dorota Wiewióra. Prace finansuje przedsiębiorca z Żywiecczyzny.
Żywiecki cmentarz żydowski przez wiele lat niszczał. Ponad ziemię wystawało zaledwie kilka macew. Pożar strawił dom przedpogrzebowy. Niszczało ogrodzenie, a teren porastały chwasty. Sytuacja zmieniła się, gdy wiosną ub. roku kontakt z Gminą Żydowską nawiązał przedsiębiorca z Żywiecczyzny.
Pierwsi Żydzi w okolicy Żywca pojawili się w XVII w. W 1626 r. królowa Konstancja, druga żona króla Zygmunta III Wazy, wydała zakaz ich osiedlania się w mieście. Mieszkali zatem w okolicznych miejscowościach, m.in. w Zabłociu, gdzie zlokalizowany jest kirkut. Współcześnie jest to dzielnica Żywca. Z początkiem XX w. mieszkało tam ok. 2,5 tys. osób wyznania mojżeszowego.
Na kirkucie spoczywa m.in. Walter Munk. Podczas I wojny światowej był oficerem rezerwy armii austro-węgierskiej. Spoczywają tam również przodkowie karmelity bosego o. Daniela Rufeisena, urodzonego w żydowskiej rodzinie na Żywiecczyźnie, ocalonego z Zagłady.
Kirkut funkcjonował do 1939 r. Istnieją przypuszczenia, że spoczywają na nim także ofiary getta utworzonego przez Niemców w Zabłociu. W czasie wojny hitlerowcy użyli znaczną część macew do regulacji pobliskiego potoku. Inne, w tym marmurowy nagrobek rabina Nachmana Hirscha Bau'a, rozkradziono już po wojnie. Wciąż wiele się ich jednak zachowało. Najstarsze pochodzą z XIX w.
Podczas II wojny Niemcy zamordowali 95 proc. Żydów żywieckich. (PAP)