Górnicy protestowali przed siedzibą PGG. Bez przedstawicieli związków zawodowych. Przedstawili swoje postulaty. Co dalej?
Prezes PGG o proteście wiedział. Nie wyszedł do górników, ani się z nimi nie spotkał. Na rozmowy z przedstawicielami zarządu zaproszono dwóch protestujących. Wśród nich był organizator Sebastian Darul.
- Przekazałem przedstawicielowi zarządu PGG wszystkie nasze postulaty. Przede wszystkim te dotyczące wynagrodzenia, bezpieczeństwa w kopalniach. Zapewniono mnie, że zrobią porządek z dozorem i wyjaśnią okoliczności wypadku na KWK Staszic - mówił Sebastian Darul po wyjściu z siedziby PGG w Katowicach.
W tym czasie przed nią było momentami bardzo gorąco. Górnicy nie kryli rozgoryczenia niskimi zarobkami, niepewną sytuacją oraz mobbingiem na kopalniach.
- Pracujemy w trudnych warunkach. Za naszą pracę należą się godne zarobki - mówi Sebastian Darul.
- Związki zawodowe reagują wtedy, kiedy reagujemy my. Jeżeli ludzie fizyczni zaczynaja się burzyć, wtedy związki reagują. Czy one są ode tego . To oni powinni nas reprezentować - mówił inny górnik z KWK Marcel
- Związki są przekupione przez rząd. Gdybyśmy nie zrobili manifestacji, oni nie wysłaliby do zarządu żadnych roszczeń. Wystraszyli się tego, że pracownicy oddolnie się organizują - dodaje Darul.
Sebastian Darul liczy, że dzisiejsze rozmowy przyniosą wymierne efekty. Jeżeli tak nie będzie, górnicy wrócą do Katowic. Wtedy "tak kulturalnie" ma już nie być.