Od 1 kwietnia, żorscy policjanci interweniowali blisko sto razy w związku z naruszeniami przepisów porządkowych. Sprawcy wykroczeń tłumaczą się z nich na różne sposoby.
Odpowiedzi, które padały w ciągu ostatnich dni z ust osób przyłapanych w Żorach na łamaniu przepisów porządkowych bywały absurdalne. Za załamanie przepisów grożą mandaty oraz kary administracyjne.
Kilka dni temu policjanci napotkali nastoletnią parę. Na pytanie, dlaczego wyszli z domu bez opieki dorosłych, młodzi ludzie wyjaśnili, że spędzają razem urodziny koleżanki i postanowili się przejść na spacer. 17-latków mundurowi odprowadzili do domu i teraz wyciągną konsekwencje wobec ich opiekunów, którzy są odpowiedzialni za nadzór nad niepełnoletnimi.
Na żorskim osiedlu Księcia Władysława, do leżącego za blokiem upojonego alkoholem mężczyzny również wezwani zostali mundurowi. Gdy obudzili śpiącego 59-latka, ten zaczął krzyczeć, że właśnie wraca z pracy. Był wulgarny, a jego zachowanie wskazywało, że alkoholu wypił sporo. Świadczyła o tym również leżącą obok otwarta butelka mocniejszego trunku.
Inny patrol, wieczorem, zauważył idącego przez park mężczyznę, który dopiero po trzecim komunikacie wyemitowanym z głośnika zastosował się do poleceń policjantów i zawrócił. 24-latek stwierdził w rozmowie z mundurowymi, że nikt mu nie będzie mówił co ma robić, a na swoje usprawiedliwienie odpowiedział, że wszedł do parku pomimo zakazu, gdyż w ten sposób chciał sobie skrócić drogę do domu.
Wszystkie interwencje znajdą teraz swój finał w sądzie, który, dla przypomnienia, na nieprzestrzegających przepisów porządkowych może nałożyć karę do 5 tys. zł.
Źródło: slaska.policja.gov.pl