Sędzia Arkadiusz Cichocki został odwołany z delegacji do Sądu Administracyjnego w Katowicach. Decyzję podjął minister Zbigniew Ziobro nie podając żadnych powodów. Najprawdopodobniej Cichocki wróci do Sądu Okręgowego w Gliwicach.
Informację o anulowanie delegacji podał jako pierwszy Onet. Według portalu wpływ na decyzję ministra Ziobry miała afera związana z hejterką Emilią. Natomiast Fakt donosi, że sędzia Cichocki pomagał kobiecie w krytykowaniu polskich sędziów oraz przelewał jej pieniądze. Tabloid dotarł również do nagich zdjęć sędziego, które miał wysyłać do "Małej Emi". Aktualnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Najprawdopodobniej wróci do Sądu Okręgowego w Gliwicach.
"Miejscem służbowym pana sędziego Cichockiego jest Sąd Okręgowy w Gliwicach. Uprzednio orzekał w Wydziale IV Karnym. Do wczoraj przebywał na zwolnieniu lekarskim. Na razie nie mamy nowych informacji na temat sytuacji zdrowotnej pana sędziego" - powiedziała we wtorek przed południem PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach Agata Dybek-Zdyń.
O cofnięciu Cichockiemu delegacji gliwiccy sędziowie dowiedzieli się w poniedziałek – otrzymali informację drogę elektroniczną z resortu sprawiedliwości. Podobna trafiła do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
W listopadzie 2017 r. Cichocki został prezesem Sądu Okręgowego w Gliwicach. Doszło wtedy do dużej zmiany kadrowej w śląskich sądach – zostało powołanych 11 nowych prezesów. W grudniu 2018 r. otrzymał stałą delegację do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach - w wymiarze 50 proc. czasu orzekania. Przez pewien czas łączył stanowisko prezesa gliwickiego sądu z orzekaniem w sądzie apelacyjnym.
13 marca br. sędzia Cichocki złożył rezygnację z funkcji prezesa, jego miejsce zajął delegowany z Sądu Rejonowego w Pszczynie sędzia Patryk Poniatowski. Swoją dymisję Cichocki tłumaczył troską o dobro wymiaru sprawiedliwości. Jak podawała prasa, krótko przez jego rezygnacją blogerka Emilia S. zamieściła w internecie zdjęcie nagiego mężczyzny z podpisem "Sędzia Gliwice Arkadiusz Cichocki".
Po publikacjach prasowych na ten temat sędziowie Sądu Apelacyjnego w Katowicach podjęli uchwałę, w której domagali się cofnięcia Cichockiemu delegacji. Delegacja Cichockiego po jego rezygnacji z funkcji prezesa została jednak rozszerzona na pełny czas orzekania w SA – poinformował PAP jeden z sędziów.
Jak ustaliła PAP, Cichocki jeszcze zanim został prezesem gliwickiego sądu bywał - czasowo - delegowany do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. "Jego praca była oceniana wysoko pod względem merytorycznym” - powiedział jeden ze śląskich sędziów.
Sprawę dotyczącą m.in. opublikowanego w internecie nagiego zdjęcia prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach, po doniesieniu Cichockiego. Dotyczy ono uporczywego nękania, do którego miało dochodzić od czerwca 2018 roku do 11 marca 2019 roku.
Jak podała kilka dni temu prokuratura, chodzi przede wszystkim o kierowanie pod adresem zawiadamiającego - podczas kontaktów telefonicznych i za pośrednictwem komunikatorów - "gróźb ujawnienia innym osobom charakteru relacji wiążących go z osobą dopuszczającą się nękania, upublicznienia zdjęć pokrzywdzonego o stricte prywatnym charakterze oraz zdyskredytowania go w inny sposób, a także wielokrotnego ponawiania prób nawiązania kontaktu telefonicznego z pokrzywdzonym, jak też doprowadzenia do bezpośredniego spotkania z nim, wbrew woli pokrzywdzonego, tj. o tzw. przestępstwo stalkingu".
Według wcześniejszych doniesień portalu Onet, w akcje "hejtowania" sędziów mieli być zaangażowani m.in. ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, członkowie KRS: Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, sędzia SN Konrad Wytrykowski i sędzia delegowany do resortu sprawiedliwości Jakub Iwaniec. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji, a Iwaniec zastał odwołany z delegacji do MS. Wytrykowski oświadczył, że wszelkie informacje zawarte w publikacji Onet.pl są nieprawdziwe i godzą w jego dobre imię i reputację. (PAP)
Foto: mat. prasowe