W środę w nocy Jarosław Gowin i Jarosław Kaczyński wydali oświadczenie, w którym przedstawili swoje porozumienie ws. wyborów korespondencyjnych, które odbędą się w późniejszym terminie. Nieoficjalnie (Informuje o tym Onet - red.) PKW przyznaje, że choć wyborów nie będzie, to cisza wyborcza jak najbardziej.
W czwartek Sejm odrzucił uchwałę Senatu i projekt ustawy ws. wyborów korespondencyjnych trafi do prezydenta. Tym samym możemy być pewni, że wybory w takiejformie odbędą się najprawdopodobniej w czerwcu lub w lipcu. Jednak każdy z nas musi uważać w najbliższy weekend, ponieważ o godzinie 0:00 w nocy z piątku 8 maja na sobotę 9 maja rozpoczyna się cisza wyborcza. Jak to jest możliwe?
Ponieważ według pomysłu Kaczyńskiego i Gowina, wybory zaplanowane 10 maja po prostu nie zostaną zorganizowane, a tym samym Sąd Najwyższy uzna je za nieważne i marszałek Sejmu będzie musiała podać nowy termin. Czyli formalnie wybory odbędą się w najbliższą niedzielę, tylko nie będą zrealizowane. Tym samym przez całą sobotę oraz w dniu "głosowania" obowiązywać będzie cisza wyborcza.
Mówi o tym Artykuł 107 Kodeksu Wyborczego, który w żaden sposób nie został zniesiony, ani zmieniony - W dniu głosowania oraz na 24 godziny przed tym dniem prowadzenie agitacji wyborczej, w tym zwoływanie zgromadzeń, organizowanie pochodów i manifestacji, wygłaszanie przemówień oraz rozpowszechnianie materiałów wyborczych jest zabronione.
Tym samym nadchodzący weekend będzie wolny od polityki w mediach i w Internecie. Z jednej strony to pewien absurd - uważają tak eksperci i dziennikarze, a z drugiej strony może to i dobrze. Każdy będzie mógł odpocząć od tego chaosu politycznego.
fot. PAP