Jest nadzieja, że jeszcze w czerwcu rozpoczniemy dyżury nad Jeziorem Międzybrodzkim. Odbudowujemy stanicę, która spłonęła wiosną. Mamy też pieniądze, za które kupimy m.in. dwie łodzie motorowe – powiedział we wtorek prezes beskidzkiego WOPR Eryk Gazda.
Widzę światełko w tunelu. We wtorek w starostwie w Żywcu odebrałem pozwolenie na budowę, które musi się uprawomocnić. Mamy już wykonawcę. Mamy nadzieję, że drewniany budynek stanicy stanie już pod koniec czerwca, co umożliwiłoby nam pobyt tam, schowanie sprzętu i działalność ratowniczą.”
powiedział prezes Gazda
Ogień strawił w marcu kilka stojących koło siebie domków letniskowych nad Jeziorem Międzybrodzkim w Międzybrodziu Bialskim. W jednym z nich była stanica WOPR. Spłonął też wówczas garaż, w którym ratownicy przechowywali m.in. trzy łodzie motorowe, łódki wiosłowe, pontony, kapoki, koła ratunkowe, ubrania piankowe i boje. Straty woprowców sięgnęły kilkuset tysięcy złotych.
Prezes Gazda poinformował we wtorek, że z ubezpieczenia ratownicy otrzymali 100 tys. zł. Pokryje to znaczną część kosztów budowy nowej siedziby nad jeziorem. Ofiarnością wykazali się także uczestnicy publicznych zbiórek pieniędzy. "Budynek z podstawowym wyposażeniem to koszt około 150 tys. zł. Nie mamy całej kwoty, ale jesteśmy coraz bliżej" – powiedział prezes.
Są też pieniądze na odbudowę stanu posiadania sprzętu.
Wróciły do nas pieniądze, które nam trzy lata temu zabrano. Śląski Urząd Marszałkowski ogłosił, że otrzymamy 210 tys. zł. Będziemy zatem mieli na sprzęt. Chcemy kupić dwie łódki motorowe. Mamy je już upatrzone. Każda z nich to koszt 60 tysięcy. Kupimy też przyczepy do łodzi, skafandry, deskę ortopedyczną, defibrylator, kołowrót ratowniczy. Wszystko, co niezbędne.”
powiedział Eryk Gazda
WOPR dostało też od wojewody śląskiego dotację w wysokości 80 tys. zł rocznie. To pieniądze na utrzymanie sprzętu w gotowości. Jezioro Międzybrodzkie jest chętnie odwiedzane przez mieszkańców Bielska-Białej, Żywca i okolic. (PAP)
Foto: Beskidzkie WOPR