18 stycznia w Pszczynie upamiętniono tzw. Marsz Śmierci. Uroczystości odbyły się przy tablicy przypominające wydarzenia podczas postoju Marszu Śmierci z KL Auschwitz-Birkenau w rejonie obecnego stadionu KS „Iskra” w Pszczynie.
Marszem Śmierci nazywana jest "ewakuacja" więźniów z KL Auschwitz-Birkenau w styczniu 1945 r, którą prowadzili naziści. Wówczas 17 stycznia zarządzono o ewakuacji ponad 50 tysięcy więźniów (do Oświęcimia zbliżały się wojska radzieckie). Celem była stacja kolejowa w Loslau, czyli w Wodzisławiu Śląskim. Wykończeni trudami obozu więźniowie musieli przejść ponad 60 km w bardzo trudnych warunkach: zima w styczniu 1945 roku była mroźna i śnieżna. Ponadto hitlerowcy znęcali się nad nimi i oczywiście mordowali na trasie.
Ci co przeżyli, zostali przetransportowani w głąb III Rzeszy do innych obozów. W wyniku marszu, transportu oraz egzekucji i brutalności hitlerowców zginęło około 15 000 więźniów.
Upamiętnienie w Pszczynie
18 stycznia Instytut Pamięci Narodowej zorganizował uroczystość upamiętniającą 79. rocznicę tego tragicznego wydarzenia. W Pszczynie w okolicy dzisiejszego stadionu Marsz miał swój "przystanek". Przy pamiątkowej tablicy o więźniach Auschwitz-Birkenau wspominali dr Karol Nawrocki, prezes IPN, Barbara Bandoła, starosta powiatu pszczyńskiego, a także przedstawiciele lokalnych władz i stowarzyszeń, służb mundurowych, Gminy Żydowskiej oraz młodzież szkolna.
W Pszczynie kolumny z maszerującymi więźniami rozdzielały się. Część z nich kierowała się dalej drogą na Porębę i Jastrzębie-Zdrój. Inne szły na Żory i Świerklany. Pszczyna, jak i wiele innych miejsc Marszu Śmierci została naznaczona krwią.
– Totalitarne zło morduje i niszczy od początku do końca, nie zatrzymuje się na swojej drodze, tak jak stało się z niemieckim nazizmem i wciąga całą spiralę wojny, okrucieństwa i barbarzyństwa wszystko i wszystkich, którzy stają na jego drodze. Na drodze tego zła stanęła także Pszczyna - powiedział prezes IPN.
fot. IPN