Uciekały przed wojną, jednak ich samochód zepsuł się na DK1 w Goczałkowicach-Zdroju. 46-letnia Ukrainka i jej córki otrzymały niezbędną pomoc, jedzenie i schronienia.
2 marca przed godziną 15:00 dyżurny pszczyńskiej komendy został powiadomiony, że na drodze krajowej numer 1 w Goczałkowicach-Zdroju stoi na włączonych światłach awaryjnych samochód na ukraińskich numerach rejestracyjnych. Na miejsce został skierowany patrol ruchu drogowego. Policjanci ustalili, że osobową Mazdą jechała 46-letnia obywatelka Ukrainy wraz z nastoletnimi córkami. Kobiety uciekały przed wojną z miejscowości Charków do Gdańska, gdzie mają zapewnioną pomoc przez rodzinę.
Awaria samochodu okazała się być bardzo poważna. - Policjanci znaleźli warsztat samochodowy, który ze względu na wyjątkową sytuację rodziny zobowiązał się do naprawy pojazdu poza kolejnością. Awaria okazała się jednak dosyć poważna, ale mechanicy zobowiązali się do sprawnego działania. Służba drogowa zajęła się bezpiecznym transportem osobowej mazdy, a policjanci działali dalej - relacjonuje pszczyńska komenda.
Parafia Rzymskokatolicka pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i M.B. Częstochowskiej w Pszczynie zgodziła się na udzielenia pomocy i schronienia Ukrainkom. -Podczas dojazdu na miejsce policjanci ustalili, że kobieta wraz z córkami dawno nic nie jadły. W związku, z czym udali się do miejscowej restauracji celem zakupu ciepłych posiłków. Tam także nie zabrakło ludzkiej życzliwości. Właściciel przekazał posiłki dla rodziny z najlepszymi życzeniami - dodaje policja.
Jak informuje KMP w Pszczynie, kilka dni temu policjantka, będąca również na miejscu tamtych wydarzeń, otrzymała od tej rodziny wiadomość SMS. - Bardzo dziękuję za pomoc Tobie i policjantom - napisała 46-letnia Ukrainka i potwierdziła, że dotarła do celu.