Metod wyłudzeń jest masa. Wszyscy znają sposób „na wnuczka”, „na policjanta”. Ostatnio popularną metodą jest „na Blika”. Przekonała się o tym tyska radna.
Blik to bardzo popularny system transakcji bezgotówkowej. Nie potrzeba nawet danych karty płatniczej. Podczas transakcji wystarczy podać jednorazowy 6 cyfrowy kod i zatwierdzić transakcję. I właśnie ten kod jest cennym łupem dla oszusta.
Jeden z takich oszustów włamał się na konto społecznościowe Lidii Gajdas. W jej imieniu prosił znajomych o opłacenie transakcji blikiem. Gdy tylko jeden z znajomych poinformował ją o sytuacji zareagowała natychmiastowo.


Od razu zadzwoniłam do męża, który był w domu aby pozmieniał hasła gdyż ktoś się włamał. Jednak było już za późno bo wiadomość się rozeszła i nie można było tego opanować”
mówi Lidia Gajdas, radna miasta Tychy
Sprawa została zgłoszona na policję. Na nieszczęście jedna osoba dała się nabrać oszustom i straciła pieniądze. Choć to nie wina radnej to ma ona poczucie winy
Najbardziej mi szkoda tego znajomego co stracił swoje ciężko zarobione pieniądze”
dodaje radna
Tyska radna dostała informacje mailową, o nietypowym logowaniu z innego urządzenia. Jednak odczytała ją jak już było po wszystkim. Jest zdruzgotana zachowaniem oszustów. Nie rozumie jak można takie rzeczy robić
W ten właśnie sposób działają oszuści. Na ludzkich emocjach. Pod pretekstem nagłej potrzeby finansowej proszą o podanie kodu blik. Obiecują przy tym szybki zwrot pożyczonych pieniędzy. Jak można się domyślać pieniądze nigdy nie wrócą do właściciela.
Oszuści nie wybierają konkretnych ludzi z listy kontaktów. Prośba o podanie kodu blik została rozesłana do co najmniej połowy znajomych Lidii Gajdas, a ma ich ponad 1000.
Bądźmy czujni , moment w którym ktoś prosi o taki kod niech będzie alarmem. Gdy pisze do nas osoba, z którą mamy kontakt poza Facebookiem warto sprawdzić czy to naprawdę ona. Można zadzwonić do niej telefonicznie aby potwierdziła swoją prośbę lub zasygnalizować jej, że ktoś włamał się na konto.