Żołnierze mieli rozbroić niewybuchy znalezione trzy dni wcześniej w lasach między Kuźnią Raciborską a Rudą Kozielską. Zobacz zdjęcie tego pocisku.
Z informacji, do których dotarła nasza redakcja wynika, że w Kuźni Raciborskiej znaleziono sześć pocisków.

Ofiary śmiertelne i ranni to żołnierze 6. Batalionu Powietrznodesantowego z Gliwic. Rzecznik prasowy Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych podpułkownik Marek Pawlak poinformował, że do eksplozji doszło podczas usuwania pozostałości niewybuchów. Dwaj żołnierze zginęli na miejscu.
Najciężej ranni trafili do specjalistycznych szpitali w Sosnowcu i Katowicach-Ochojcu. Poszkodowanych przetransportowano śmigłowcami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dwaj żołnierze z lżejszymi obrażeniami zostali przewiezieni do szpitala w Rybniku.
Do eksplozji doszło we wtorek wczesnym popołudniem w kompleksie leśnym między Kuźnią Raciborską a Rudą Kozielską, około kilometra od najbliższych dróg - ulic Pańskiej i Leśnej. Żołnierze mieli rozbroić niewybuchy znalezione trzy dni temu i zabezpieczone do przyjazdu saperów. Specjaliści mieli zająć się ich unieszkodliwieniem.
W związku z wypadkiem samorządowcy powołali sztab kryzysowy. Burmistrz Kuźni Raciborskiej Paweł Macha przyznał, że lesie w pobliżu miasta wciąż są znajdowane niewybuchy.
- To jest problem tego miejsca od czasów wojny - powiedział.
Postępowanie w tej sprawie prowadzi Dział do spraw Wojskowych, działający od marca tego roku w Prokuraturze Rejonowej Katowice–Południe. Do jego zadań należy przede wszystkim prowadzenie śledztw i dochodzeń własnych oraz nadzorowanie śledztw i dochodzeń prowadzonych przez inne organy w sprawach dotyczących woj. śląskiego, dla których rozpatrywania właściwy jest wojskowy sąd garnizonowy. Śledczy mają zabezpieczyć dokumentację związaną z pracą saperów, zlecone zostaną też sekcje zwłok ofiar wybuchu.