Sezon infekcji wirusowych w województwie śląskim ruszył, choć jeszcze nie osiągnął szczytu – ostrzega dr Grzegorz Hudzik, szef śląskiego sanepidu. Największe zagrożenie w regionie wciąż stanowią COVID-19, grypa i RSV. Tygodniowo odnotowuje się ponad 2,5 tys. przypadków zakażeń koronawirusem i około 100 zachorowań na grypę. Ekspert podkreśla, że wirusy COVID-19 stale mutują, co ułatwia ich rozprzestrzenianie, choć przebieg choroby jest dziś łagodniejszy. Szczególnie ważna pozostaje profilaktyka grypy, zwłaszcza dla dzieci, osób starszych i kobiet w ciąży, a szczepienia są skuteczne, jeśli podane z wyprzedzeniem.
— Sezon chorobowy ruszył, natomiast nie jest on szczytujący. Jesteśmy na pewno na fali wznoszącej, jeśli chodzi o infekcje wirusowe — powiedział w rozmowie z Radiem Katowice dr Grzegorz Hudzik.
Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Katowicach przyznał, że w tej chwili największe obawy dotyczą COVID-19, grypy oraz RSV. Na antenie rozgłośni podał dane, z których wynika że tygodniowo w województwie śląskim odnotowuje się ponad 2,5 tys. przypadków zakażeń COVID-19 oraz ok. 100 przypadków grypy.
— Ciekawostką jest, że ta fala wznosząca rozpoczęła się w lipcu, sierpniu. Sukcesywnie przybywa nam chorych zakażonych tym wirusem — mówił o przypadkach COVID-19 dr Grzegorz Hudzik w rozmowie z Pawłem Nadrowskim.
Szef śląskiego sanepidu zwrócił uwagę na fakt, że wirusy COVID-19 nieustannie mutują.
— Żeby przeżyć, muszą być sprytniejsze i powodować łatwiejsze zakażenie. Łatwość zakażenia jest o wiele większa, ale przebieg tej choroby na szczęście łagodnieje. Ten wirus nie jest już tak zjadliwy dla człowieka, a objawy są nieco łagodniejsze. Niemniej jednak część pacjentów zakażonych wirusem trafia do szpitala właśnie ze względu na powikłania — przyznaje gość Radia Katowice.
Grypa w woj. śląskim. "Mamy ok. 100 przypadków tygodniowo"
Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Katowicach zapewnił, że w przypadku grypy sytuacja w regionie jest stabilna.
— Mamy około 100 przypadków odnotowywanych tygodniowo, a RSV jeszcze mniej. Niestety wszystko przed nami. Chłodne pory roku to sezon dla wirusów — zwraca uwagę dr Hudzik.
Gość Radia Katowice przypomniał, że objawy grypy są "bardzo przykre i nieprzyjemne".
— Kto raz przechorował grypę, będzie ją pamiętał do końca życia — ocenił szef śląskiego sanepidu. — To jest choroba, która tak naprawdę kładzie nas do łóżka. Nie mamy siły, wszystko boli, można policzyć włosy na swoim ciele cierpiąc z powodu tej infekcji, zwłaszcza w przebiegu namnażania się tych wirusów — dodał.
Dr Grzegorz Hudzik dodał, że w przypadku grypy szczególnie groźne są powikłania.
— Boimy się powikłań, bo wirusy fantastycznie otwierają drogę dla wszelkich infekcji bakteryjnych. Stąd tylko chwila do zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli i innych narządów ważnych życiowo, jak chociażby serce — wymienił ekspert.
Szef śląskiego sanepidu podkreślił, że ze szczepień przeciwko grypie powinny skorzystać osoby "najsłabsze w społeczeństwie".
— Najsłabszymi są dzieci, które jeszcze nie wytworzyły odporności, a także osoby starsze, które już z trudem ją tworzą bądź tracą wraz z upływem lat. Te dwie grupy są objęte szczególną troską, ale pojawiła się też trzecia grupa. To kobiety, które spodziewają się potomstwa. One powinny zadbać o siebie oraz o przyszłego potomka — mówił dr Hudzik.
Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Katowicach przypomniał, że szczepionka po podaniu potrzebuje czasu, aby zacząć działać.
— To nie magia. To nie tak, że od razu po wykonaniu szczepień nabywamy odporność. Ona pojawia się po około tygodniu od podania szczepionki. Mamy wtedy pierwsze efekty wyprodukowanych przez nasz organizm przeciwciał. Zawsze jest dobra pora na szczepienie. Póki teraz nie mamy gwałtownego wzrostu infekcji wirusowych, grypowych, to jest ten czas na podanie szczepionki. Nawet jeśli w sezonie pojawi się wokół nas ta grypa, warto mimo wszystko skorzystać — mówił gość rozgłośni.
Dr Grzegorz Hudzik zdementował opinię, że szczepionka przeciwko grypie może wywołać chorobę.
— Najczęściej popełnione przez nas błędy, że kiedy wszyscy wokół chorują, rzutem na taśmę postanawiamy się zaszczepić. Wtedy mamy koincydencję: podanie szczepionki i naturalna forma zakażenia, która wskazuje na taką niezbyt korzystną relację — dodał gość Radia Katowice.
