Jakiś czas temu z ulic Szczygłowic zniknęły wolno żyjące koty. Ludzie narzekali, mieszkańcy przestali je dokarmiać. Zniknęły. Teraz ludzie znów narzekają, już nie na koty, a na szczury.
Nie ma kotów, są szczury. Żyją nie tylko w piwnicach bloków mieszkalnych, ale też wychodzą na ulice. Mieszkańcy alarmują i boją się o swoje zdrowie. Największe skupiska zauważono w rejonie ulic Kilińskiego, Konopnickiej i alei Piastów. W sprawie interweniowali radni miasta Knurów.
[CZYTAJ TAKŻE: Na "500 plus" pójdzie niemal 40 mld złotych w 2020 roku]
Wg nich powodem sporej populacji szczurów w mieście jest zniknięcie kotów wolno żyjących. Na dodatek mieszkańcy wyrzucają do śmietników spore ilości jedzenia. To idealne warunki do rozmnażania gryzoni. Radni w interpelacji proszą o interwencje i odpowiedź na pytanie co władza zamierza z problemem zrobić.
Jedną z metod może być deratyzacja. Ile to będzie kosztować? I jaki będzie efekt działań? Wkrótce się przekonamy.
fot. FB/Paweł Szkatuła