Program "500+" to sztandarowy projekt Zjednoczonej Prawicy. I jedna z przyczyn sukcesu wyborczego obecnej władzy. Program w 2020 jest niezagrożony, choć będzie kosztować podatników blisko 40 mld złotych. Gorzej może być w 2021 - do Polski dociera spowolnienie gospodarcze.
Rząd Mateusza Morawieckiego chce, aby budżet na 2020 rok był pierwszym od wielu lat bez deficytu. To olbrzymie wyzwanie dla rządu, który od 2015 roku odważnie rozszerzył program socjalny. Przypomnijmy, że od 1 lipca 2019 roku rodzice mogą otrzymać 500 złotych na każde dziecko. Bez względu na to ile zarabiają. Do tego po wyborach uruchomiono program "500+" dla niepełnosprawnych - w tym projekcie pieniądze mają być wypłacane od marca.
CZYTAJ TAKŻE Górnicy wywalczyli czternastkę?
W budżecie na 2020 r. zapewniono środki m.in. na: rozszerzony program Rodzina 500 plus (w 2020 r. przeznaczone będzie 39,2 mld zł); tzw. "13" dla emerytów i rencistów oraz renty socjalnej; podwyższenie zasiłku pielęgnacyjnego od 1 listopada 2019 r. oraz podwyższenie świadczenia pielęgnacyjnego od 1 stycznia 2020 r.; wypłatę 300 zł na każde dziecko w wieku szkolnym, w ramach programu "Dobry start"; wypłatę świadczenia 4000 zł związanego z programem "Za życiem"; program "Mama4+"; waloryzację emerytur i rent od 1 marca 2020 r. na poziomie 103,2 proc. wraz z gwarantowaną minimalną podwyżką 70 zł. Wzrosnąć ma również najniższa emerytura do 1200 zł. Rząd szacuje, że wzrost emerytur kosztować będzie ok. 8,7 mld zł.
W pozycji wydatków są także: program "Senior+"; zwiększenie wydatków na obronę narodową (o ok. 5 mld zł środków więcej niż w 2019 r.); wzrost płac w budżetówce; inwestycje kolejowe i drogowe; realizacja zadań finansowanych Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Dodatkowe koszty to również utrzymanie obniżonego wieku emerytalnego.
S24/PAP