Świńskie głowy przed PGE. Protest Sierpnia 80

313908317 5647095948713032 3018843424750068324 n
Kastelik

Szymon Kastelik

5 listopada, 2022

W kraju, który był samowystarczalny, zabrakło węgla - mówili związkowcy w Warszawie. WZZ "Sierpień 80" protestowali przed siedzibą PGE. Skrytykowali prezesa spółki skarbu państwa. Stwierdzili, że specjalnie ściągał węgiel z Rosji. Nazwali go "oszustem" i "bandytą".

Po dwóch miesiącach bezowocnego przychodzenia przed biuro poselskie Mateusza Morawieckiego w Katowicach, śląscy związkowcy z Sierpnia 80 postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. 24 października dokonali próbę zamurowania wejścia do biura Morawieckiego. Po małej awanturze z policją związkowcy odstąpili od "zabawy" w murarzy. Rafał Jedwabny z Sierpnia 80 stwierdził wówczas, że policjanci wykonują tylko rozkazy i nie ma sensu walczyć z nimi, zaś Morawieckiego nazwał "tchórzem".

To wtedy Jedwabny przypomniał, że 4 listopada jego związek jedzie pod siedzibę Polskiej Grupy Energetycznej w Warszawie. Związkowcy jak zapowiedzieli, tak zrobili. Przed wejściem do PGE zorganizowali manifestację. Protest dotyczył wysokich ceny energii oraz braku inwestycji państwa we własne złoża rozpoczął się w południe.

Nie zabrakło elementów "dekoracji". Świńskie głowy na siekierach, płonąca taczka, z której wydobywał się gęsty czarny dym i transparenty. Do Warszawy związkowców z woj. śląskiego wspierali koledzy z innych części polskich.

- Tutaj zasiada prezes Dąbrowski. Facet, który od lat chodził za tym, żeby likwidować polskie górnictwo - krzyczał Jedwabny w Warszawie. - Mogę śmiało powiedzieć, że te ceny dla Polskiej Grupy Energetycznej nie przekraczają 300 zł za tonę węgla. Dziwi nas to podnoszenie cen energii i tak naprawdę okradanie Polaków - dodał Jedwabny.

- Zapomnieli, że polskie kopalnie i elektrownie nie są ich własnością (...) Chcą nas wszystkich zniszczyć - podsumował związkowiec.

Poprzedni artykuł

Następny artykuł

-3 o

katowice

Jakość powietrza jest średnia.

PM10: 43.8µg/m3 PM2.5: 34.1µg/m3