Ruch Chorzów znajduje się w coraz gorszej sytuacji. W ostatnich dniach pracownicy klubu rozpoczęli strajk. Dołączyli do nich piłkarze pierwszej drużyny. A to wszystko na dwa tygodnie przed startem sezonu.
Problemy Ruchu Chorzów piętrzą się z każdym kolejnym miesiącem. Najpierw jeden z najbardziej utytułowanym zespołów w Polsce stanął na skraju bankructwa. To było powodem szybkiego spadku do III Ligi, w której Niebiescy mają zagrać w nadchodzącym sezonie. Jednak nie wiadomo, czy do tego w ogóle dojdzie. Klub od kilku tygodni funkcjonuje bez prezesa, a kibice ogłosili bojkot meczów. W środę pracownicy rozpoczęli strajk.
„Jak najbardziej ich popieram i uważam, że jest to kolejny krok do tego, żeby przywrócić normalność w klubie. Nie płacenie za pracę tak oddanym ludziom jak Pani Renia, która od kilkudziesięciu lat pracuje w klubowym magazynie jest rzeczą niedopuszczalną i pokazuje w jak nisko upadliśmy.”
Komentuje jeden z kibiców Ruchu Chorzów
Całkowity paraliż
Nie działa sklep internetowy i stacjonarny klubu. Nie funkcjonują również m.in biuro prasowe oraz sekretariat. Najprawdopodobniej nie odbędzie się też sobotni sparing z Hutnikiem Kraków. Wszystko przez to, że w czwartek do strajku dołączyli piłkarze.
„Wspólnie i w porozumieniu ze sztabem szkoleniowy drużyna nie wyszła dzisiaj na trening. Dodatkowo nie ma na miejscu pani Reni, przez co nie ma kto przygotować sprzętu. Nie ma nawet zapewnionej opieki medycznej na treningu.”
Poinformowało wczoraj stowarzyszenie kibiców Ultras Ruch
Nie udało się nam uzyskać komentarza ze strony rzecznika prasowego klubu, który oficjalnie przebywa na urlopie. Pozostali strajkujący również odmawiają udzielenia szczegółowych informacji. Wszyscy czekają na spełnienie swoich żądań, które dotyczą wypłacenia wynagrodzeń. Według danych uzyskanych od jednego z pracowników, klub zalega wobec nich z zobowiązaniami od marca tego roku.
Stowarzyszenie Wielki Ruch, które w ostatnim czasie przejęło inicjatywę w walce z zarządem, w pełni rozumie decyzję pracowników - Tak, popieramy strajk pracowników klubu. A czy faktycznie dojdzie do bojkotu meczów? To leży w gestii akcjonariuszy. Aby do niego nie doszło muszą zostać spełnione dwa warunki: uregulowanie zaległości w stosunku do piłkarzy, trenerów i wszystkich pracowników klubu oraz przedstawienie realnego długofalowego planu i pomysłu na funkcjonowanie klubu – komentuje stowarzyszenie.
W tej chwili Ruch praktycznie nie istnieje. Nie wiadomo też co w tej sytuacji ze startem w rozgrywkach III Ligi, które ma mieć miejsce 3 sierpnia. Jeżeli strajk potrwa do tego czasu, wielce prawdopodobne, iż zespół z ulicy Cichej nie będzie mógł rozegrać pierwszego spotkania.