Arcybiskup Depo grzmiał o prowokacji wymierzonej w dzieci, radni PiS potępili prezydenta Matyjaszczyka, który wydał zgodę na organizację marszu, pod Jasną Górą organizowane były kontrmanifestacje i „krucjaty modlitewne”. W tej atmosferze ruszył II Marsz Równości w Częstochowie.
Setki policjantów i kilkanaście radiowozów blokowało jasnogórski deptak rozdzielając uczestników Parady Równości od modlących się w Częstochowie członków podwórkowych kółek różańcowych, którzy na Jasna Górę pielgrzymowali dwudziesty raz. Zdaniem Radia Maryja policjanci nie tylko pilnują porządku.
- Oni bronią Jasnej Góry – uważa radio ojca Tadeusza Rydzyka.
– Marsz równości w tym samym dniu, kiedy zaplanowana jest przybywająca od lat tradycyjna pielgrzymka dzieci na Jasną Górę, nie jest przypadkiem. To celowa prowokacja wymierzona w dzieci, w całą katolicką Polskę – uważa abp. Depo.
W samej Częstochowie organizowane są kontrmanifestacje i „krucjaty modlitewne”
- Modlitwa, pokuta, post - weź udział w krucjacie przeciw dyktaturze lobby dewiantów - zachęcało środowisko rodzin katolickich.
- Marsz równości w Częstochowie rozpoczął się pomimo oporu kontrmanifestantów, narodowców i homofobów - ogłosiła obecna na marszu posłanka Monika Rosa. - Jest bardzo radośnie, chociaż rzucają w nas jajkami i krzyczą niewybredne komentarze - dodała.
Marsz, który miał się rozpocząć o godz. 14.00, wyruszył z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem, z powodu blokowania trasy przez kontrmanifestantów. Był ściśle chroniony przez liczne siły policji. Nad spokojnym przebiegiem przemarszu czuwała też cały czas grupa policjantów z Zespołu Antykonfliktowego.
- To jest Polska, nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera, „Zakaz pedałowania”, „Wyp…ć” – skandowali kontrmanifestanci. Niektórzy mieli emblematy narodowe, kilka osób – koszulki klubu piłkarskiego Raków Częstochowa, inni czarne koszulki z napisem Defend Poland. Kiedy nie chcieli usunąć się z trasy przemarszu, policja użyła m.in. pałek i gazu pieprzowego.
Przewodniczący zgromadzenia Dominik Puchała pytany o ocenę marszu stwierdził, że mimo pewnych problemów "wszystko jest w porządku".
- Było więcej uczestników niż w ubiegłym roku - to sukces - podkreślił.
Pytany o obraz Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli powiedział: "Prawica próbuje zawłaszczyć Matkę Bożą, czyli symbol nie tylko religijny - chociaż tu jest wiele katoliczek i katolików, albo po prostu chrześcijan - ale też ważny kulturowo. Chcemy ten symbol odzyskać, chcemy żeby ta kobieta, która jest ważna w naszym kręgu kulturowym, wyrażała to, co naprawdę wyraża, czyli miłość i równość, a nie jakieś obrzydliwe wartości, z którymi utożsamiają się stojący tutaj faszyści".
(PAP/SILESIA24)