Historię pani Karoliny przedstawiliśmy jako pierwsi na łamach S24. W nocy z soboty na niedzielę w okolicy częstochowskiego klubu Rura kobieta została zaatakowana przez ochroniarza. Powodem napaści był jej sweter, na którym widniało duże serce w barwach przypominających kolory tęczy. Sprawa po czterech dniach trafiła do prokuratury.
Historię Pani Karoliny opisaliśmy TUTAJ. W sobotnią noc wybrała się wraz z koleżanką do częstochowskiego klubu Rura. W kolejce zauważył ją ochroniarz z firmy, którą klub wynajął na tę imprezę. Nie spodobał mu się sweter pani Karoliny, na którym znajdowało się duże serce w różnych jaskrawych kolorach. Mężczyzna miał najpierw powiedzieć poszkodowanej, że w tym swetrze nie wejdzie, a następnie ją zaatakować.
Zaczął mnie szarpać. Następnie uderzył mnie w twarz i zaczęła lecieć mi krew z ust. Wtedy już mało kontaktowałam. Wiem tylko, że byłam podduszana i wielokrotnie lądowałam na ziemi - powiedziała w rozmowie z nami pani Karolina.
Pani Karolina złożyła zawiadomienie na policję. Zostali przesłuchani pierwsi świadkowie całego zajścia. Funkcjonariusze zabezpieczyli również nagranie z monitoringu. Po czterech dniach sprawa trafiła do prokuratury, gdzie będzie miała swój ciąg dalszy.