Arkadiusz Cichocki - sędzia powiązany ze słynną już grupą Kasta – według Onetu (grupa miała szukać haków na niepokornych sędziów) – zniknął. Zanim opuścił jeden z bytomskich szpitali – jak informuje RMF24.pl – rozmawiał z jednym ze swoich kolegów poprzez sms. Wprost przyznał, że grupa hejterska działała i to na polecenie wiceministra Piebiaka.
„To Piebiak zlecił mi pracę z Emilią Sz." - miał pisać Cichocki do kolegi. Cichocki z Sądu Apelacyjnego trafił ostatnio ponownie do Sądu Okręgowego w Gliwicach.
Cichocki podał się do dymisji wkrótce po tym, jak Emilia S. zamieściła w internecie zdjęcie nagiego mężczyzny z podpisem "Sędzia Gliwice Arkadiusz Cichocki".
Sprawę dotyczącą m.in. opublikowanego w internecie nagiego zdjęcia prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach, po doniesieniu Cichockiego. Dotyczy ono uporczywego nękania, do którego miało dochodzić od czerwca 2018 roku do 11 marca 2019 roku.
O problemach sędziego czytaj też tu
Jak podała kilka dni temu prokuratura, chodzi przede wszystkim o kierowanie pod adresem zawiadamiającego - podczas kontaktów telefonicznych i za pośrednictwem komunikatorów - "gróźb ujawnienia innym osobom charakteru relacji wiążących go z osobą dopuszczającą się nękania, upublicznienia zdjęć pokrzywdzonego o stricte prywatnym charakterze oraz zdyskredytowania go w inny sposób, a także wielokrotnego ponawiania prób nawiązania kontaktu telefonicznego z pokrzywdzonym, jak też doprowadzenia do bezpośredniego spotkania z nim, wbrew woli pokrzywdzonego, tj. o tzw. przestępstwo stalkingu".
Tymczasem posłowie PO-KO chcą, aby prezes PiS ujawnił całość korespondencji z "hejterką" Emilią.
Wystosujemy pismo do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, żeby ujawnił całość korespondencji z "hejterką" Emilią; opinia publiczna powinna się dowiedzieć w ramach jakich kompetencji Kaczyński interweniował w różnych kwestiach dot. jej życia prywatnego - mówili w środę posłowie PO-KO.
Środowa "Gazeta Wyborcza" opublikowała odpowiedź prezesa PiS skierowaną w lipcu 2019 roku do Emilii Szmydt - uczestniczki akcji mającej na celu zniesławienie niektórych sędziów.
Z treści pani listu wynika, że czuje się pani pokrzywdzona działaniami wymiaru sprawiedliwości, ale także pana Łukasza Piebiaka, podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości”
napisał jarosław Kaczyński
"W związku z powyższym uprzejmie informuję, że jeśli będzie pani oczekiwała ode mnie wsparcia, którego mógłbym udzielić, działając w ramach uprawnień przysługujących parlamentarzystom, proszę o informację o zajętym stanowisku oraz sprecyzowaniu problemu" - napisał prezes PiS. Przypomniał, że w marcu 2017 roku interweniował u Rzecznika Praw Dziecka w jej sprawie. Chodziło o postępowanie dotyczące ustalenia kontaktów jej małżonka - sędziego Tomasza Szmydta - z ich małoletnimi córkami, co wcześniej było rozpatrywane przez sąd.
Odnosząc się do publikacji "GW" zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel powiedział PAP, że do "prezesa Kaczyńskiego listów w podobnych sprawach przychodzi rocznie kilkadziesiąt tysięcy".
S24/PAP