Sąd Apelacyjny w Katowicach przedłużył w środę do 12 czerwca tymczasowy areszt dla Romana D., jednego z podejrzanych o przyczynienie się w grudniu 2019 r. do wybuchu gazu w Szczyrku i katastrofy domu, w której zginęło osiem osób.
W postanowieniu sąd wskazał, że do tego czasu prokuratura powinna zakończyć śledztwo.
O uwzględnieniu wniosku prokuratora poinformował PAP rzecznik SA Robert Kirejew. "Sąd przychylił się do argumentacji prokuratora przedstawionej we wniosku i jako podstawę przedłużenia stosowania tymczasowego aresztowania wskazał dwie przesłanki – grożącą podejrzanemu surową karę oraz obawę utrudniania przez niego postępowania" - powiedział sędzia.
"W uzasadnieniu postanowienia sąd zaznaczył, że prokurator winien zakończyć postępowanie przygotowawcze do tego czasu (12 czerwca - PAP), na co wskazuje wykaz czynności śledztwa, które są jeszcze planowane" - dodał rzecznik SA.
Środowe postanowienie jest nieprawomocne, jeśli obrona złoży zażalenie, rozpozna je inny, trzyosobowy skład SA. 12 czerwca minie blisko 1,5 roku od czasu, kiedy wobec D. został zastosowany najsurowszy ze środków zapobiegawczych.
Na początku marca prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej poinformowała, że śledztwo w sprawie katastrofy w Szczyrku zostało przedłużone do 5 lipca. Bielscy śledczy wystąpili o przedłużenie śledztwa po otrzymaniu ze Szkoły Głównej Pożarniczej kompleksowej opinii dotyczącej katastrofy i – jak wyjaśniali - powstała w związku z tym konieczność wykonania kolejnych czynności.
Do tragedii w Szczyrku doszło wieczorem 4 grudnia 2019 r. Wybuch gazu zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom. Ratownicy znaleźli w gruzach ciała ośmiu ofiar, w tym czworga dzieci. Według ustaleń prokuratury, istniał ścisły związek między wybuchem gazu a pracami budowlanymi prowadzonymi pod ulicą, przy której stał zniszczony dom. Rozszczelniony został przebiegający pod drogą gazociąg.
18 grudnia 2019 r. zatrzymani i aresztowani zostali trzej mężczyźni: Roman D., szef firmy budowlanej, która zleciła wykonanie przewiertu, Marcin S., operator wiertnicy, a także jego pomocnik Józef D. Dwaj ostatni opuścili już wcześniej areszt. Mężczyźni usłyszeli zarzuty z art. 163 Kodeksu Karnego. Dotyczą one sprowadzenia pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób. Grozi im do 12 lat więzienia.
Bielska prokuratura okręgowa przedstawiła zarzuty także trzem innym osobom. Dotyczą one m.in. fałszowania i posługiwania się fałszywą dokumentacją dotyczącą realizacji budowy nitki gazociągu. Mieli także składać fałszywe zeznania. Wobec nich zastosowane zostały wolnościowe środki zapobiegawcze, m.in. dozory policyjne, zakaz opuszczania kraju i poręczenia majątkowe.
Zarzuty dla tych trzech osób nie mają związku z samą katastrofą. Są to pracownicy innej firmy, realizującej inwestycję związaną z rozbudową sieci gazowej. Nie są związani z trzema pierwszymi podejrzanymi. Za składanie fałszywych zeznań grozi do 8 lat więzienia, a za fałszowanie dokumentacji i posługiwanie się nią do 5 lat.
(PAP)