Władze, które wymuszają na obywatelach określenie identyfikacji narodowo-etnicznej i języka kontaktów domowych, a równocześnie nie akceptują wyborów Ślązaków, tracą legitymację do działania w imieniu ogółu społeczeństwa i kompromitują Polskę – uważa Ruch Autonomii Śląska.
W środę Ruch Autonomii Śląska odniósł się w oświadczeniu do projektu negatywnej opinii Rady Ministrów, przygotowanego przez resort spraw wewnętrznych, do wniesionego ponad rok temu przez grupę posłów, reprezentowaną przez posłankę Monikę Rosę (KO), projektu nowelizacji ustawy o mniejszościach. Celem zmian jest nadanie językowi śląskiemu statusu języka regionalnego (starania w tym zakresie w postaci kolejnych projektów podejmowane są od lat).
Podpisany pod oświadczeniem przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik przypomniał, że w Narodowym Spisie Powszechnym Ludności i Mieszkań w 2011 r. 529 tys. obywateli zadeklarowało używanie języka śląskiego w kontaktach domowych, a 847 tys. potwierdziło przynależność do narodowości śląskiej. Wartości te były jedną z podstaw późniejszych inicjatyw na rzecz prawnego uznania śląskiej mniejszości etnicznej (pod obywatelskim projektem ustawy z 2014 r., za którym stał m.in. RAŚ, podpisało się ponad 140 tys. osób) i prawnego usankcjonowania języka śląskiego.
Komentując stanowisko wobec obecnego projektu Gorzelik napisał, że rząd centralny kolejny raz odrzucając projekt ustawy umożliwiający systemowe i finansowe wsparcie dla utrzymania tożsamości i różnorodności językowej Górnego Śląska „z uporem odmawia przyjęcia do wiadomości” deklaracji spisowych mieszkańców tego regionu „i pozytywnej odpowiedzi na potrzeby tysięcy obywateli, dla których śląskość stanowi rdzeń identyfikacji narodowo-etnicznej”.
Lider RAŚ wskazał na nieścisłość argumentacji w stanowisku (przywoływana tam publikacja „Dialekty i gwary polskie. Kompendium internetowe” pod red. Haliny Karaś z 1995 r. traktuje jako dialekty zarówno język śląski, jak i kaszubski, przy czym autorzy stanowiska uznają język kaszubski za odrębny od polskiego i dlatego uznany przez państwo polskie za język regionalny).
Uznanie języka śląskiego za język regionalny ma w ocenie autorów stanowić zagrożenie dla polskiego języka narodowego. Rząd obawia się, że użytkownicy dialektu małopolskiego czy wielkopolskiego będą chcieli również uznać swoją mowę za język regionalny. Najcięższym zarzutem wobec wniosku o uznanie etnolektu śląskiego za język regionalny są koszty, które państwo polskie musiałoby ponieść
– napisał Gorzelik.
"Przywołuje się kwoty od 714 mln zł do kilku miliardów złotych. Argument ten na Górnym Śląsku budzi szczególne poruszenie” – zaznaczył lider RAŚ. Jak dodał, mieszkańcy regionu mają w pamięci wysiłek Ślązaków włożony w odbudowę państwa z powojennych zniszczeń. Pamiętają też akcję „łączenia rodzin” na mocy porozumienia podpisanego przez Edwarda Gierka i Helmuta Schmidta z 1975 r. - zauważył.
Za zezwolenie na wyjazd tysięcy obywateli do RFN władze Polski Ludowej otrzymały od niemieckiego rządu olbrzymią kwotę. Jednego Ślązaka wyceniono na około 10 tys. zachodnioniemieckich marek. Ile Ślązacy i śląskość są warci dla Rzeczypospolitej? Kolejny raz okazuje się, że dla polskiego rządu niewiele
– uznał Gorzelik.
Władze, które wymuszają na obywatelach określenie swojej identyfikacji narodowo-etnicznej i języka kontaktów domowych, a równocześnie nie akceptują wyborów setek tysięcy Ślązaków, tracą legitymację do działania w imieniu ogółu społeczeństwa oraz kompromitują Rzeczpospolitą w oczach opinii międzynarodowej
- ocenił.
Wskazał, że Ruch Autonomii Śląska już kolejny raz apeluje o poszanowanie i uznanie kulturowego bogactwa Rzeczypospolitej. „Czas zatrzymać walec etnicznego ujednolicania. Czas zatrzymać politykę przerabiania Narodu Polskiego, tj. wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, na członków narodu pisanego przez małe +p+, narodu tylko jednej kultury i tylko jednego języka” – podkreślił lider RAŚ.
Na początku stycznia br. przedstawiciele regionalnych stowarzyszeń i organizacji oraz związani z tymi środowiskami politycy i społecznicy zawarli porozumienie na rzecz promocji Spisu Powszechnego 2021 oraz możliwości deklarowania w nim narodowości śląskiej i języka śląskiego – pod hasłem „Ślonsko sztama”. Następnie pod koniec lutego – wraz z autorami obecnego projektu ws. języka śląskiego - zaapelowali do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o rozpoczęcie nad nim prac legislacyjnych.
We wtorek zadeklarowanie w Spisie Powszechnym 2021 narodowości śląskiej i obywatelstwa polskiego, a także języków: śląskiego i polskiego, zapowiedziała na antenie Radia Piekary senator Dorota Tobiszowska (PiS). Jak wyjaśniła, jest i czuje się Ślązaczką i Polką; nie jest separatystką.
Senator PiS odniosła się też m.in. do fragmentu projektu opinii rządu ws. projektu nowelizacji ustawy o mniejszościach wskazującego m.in., że „uznanie etnolektu śląskiego za język regionalny (…) może spowodować podobne oczekiwania u przedstawicieli innych grup regionalnych”.
„Uznawanie istnienia kolejnych dialektów jako języków regionalnych mogłoby w rezultacie doprowadzić do paradoksalnej sytuacji, w której społeczeństwo RP składałoby się wyłącznie z osób posługujących się odrębnymi językami regionalnymi bez istnienia narodowego języka ogólnego” – napisano w projekcie. „To jest nieprawda. Ja z tą opinią się nie zgadzam” – mówiła Tobiszowska. „Uważam, że absolutnie nie ma takiego zagrożenia” – zaznaczyła senator PiS.
(PAP)