Miał odebrać „resztę pieniędzy” od starszej kobiety. Dzień wcześniej 77-letnia mieszkanka Zawiercia zgodnie z instrukcjami oszustów zostawiła na śmietniku reklamówkę z 18 tysiącami złotych. Tym razem jednak zamiast łatwego łupu czekała na niego zasadzka. 21-latek został zatrzymany na gorącym uczynku – trafił prosto do policyjnego aresztu, gdzie spędzi najbliższe dwa miesiące.
Cała historia zaczęła się od telefonu, który zadzwonił do seniorki kilka dni temu. Mężczyzna podający się za pracownika banku poinformował kobietę, że ma dla niej przesyłkę, ale… brakuje na niej adresu. Niczego niepodejrzewająca 77-latka podała swoje dane. List jednak nigdy nie dotarł.
Kilka godzin później zadzwonił kolejny telefon. Tym razem w słuchawce odezwał się „policjant”, który ostrzegł kobietę, że padła ofiarą próby oszustwa. Aby uchronić swoje oszczędności, miała postępować według jego dokładnych instrukcji. Polecenie brzmiało absurdalnie: spakować gotówkę w reklamówkę, dołożyć książkę telefoniczną i powiesić całość na kontenerze na śmieci. Kobieta – przekonana, że działa na rzecz śledztwa – wykonała polecenie. Straciła 18 tysięcy złotych.
Na tym jednak historia się nie kończy. W trakcie rozmowy kobieta wspomniała, że posiada większe oszczędności na koncie. Oszuści wyczuli okazję i wrócili do niej kolejnego dnia. Plan był prosty: seniorka miała wypłacić z banku resztę pieniędzy i ponownie przekazać je rzekomym funkcjonariuszom.
Tym razem jednak czujność zachowała nie tylko seniorka, ale i prawdziwa policja. Funkcjonariusze z Zawiercia, którzy otrzymali zgłoszenie o podejrzanym telefonie, przygotowali zasadzkę. Gdy kobieta pozostawiła reklamówkę w umówionym miejscu, chwilę później pojawił się po nią młody mężczyzna. Zamiast gotówki zyskał… kajdanki.
21-letni mieszkaniec Zabrza trafił do aresztu, a seniorka – dzięki szybkiej reakcji mundurowych – odzyskała aż 140 tysięcy złotych, które mogły paść łupem oszustów.
Sąd w Zawierciu przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na 2 miesiące. Grozi mu nawet 8 lat więzienia.
Śledztwo wciąż trwa. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań – wszystko wskazuje na to, że 21-latek był tylko jednym z trybików w większym mechanizmie oszustw „na policjanta”.